Helena Vondrackova, Karel Gott i od niedawna Jozin z Bazin - to najlepiej kojarzeni przedstawiciele czeskiej muzyki. I choć Czesi to nasi południowi sąsiedzi, ich muzykę znamy słabo. Ten trend próbuje zmienić między innymi grupa Dva, która koncertuje w Polsce. Ich muzyka, oryginalna i niepokorna, która garściami czerpie z czeskiego folkloru, udowadnia, że za naszą południową granicą naprawdę dzieje się dużo.
Zagrają na wszystkim. Zaśpiewają też w każdym języku. - Inspirację czerpiemy ze wszystkich języków, dostępnych w radiu i internecie. Na przykład słucham fińskiego radia i piszę piosenkę, która jest teoretycznie fińska, choć po fińsku nie ma w niej ani słowa - opowiada Bara Kratochvilova, zespół Dva. Ciekawość wyniku tych językowych eksperymentów przywiodła na koncert grupy Dva wiele osób. Między innymi Anitę Cisowską, która przyszła na koncert razem z koleżankami. - To jest moje pierwsze spotkanie. Na razie nie znam tej grupy za dokładnie, więc zobaczymy jakie będą wrażenia.
Te odczucia podzielało wiele obecnych na koncercie osób. - Nie znam zbyt dobrze czeskiej muzyki. Jest to jedna z niewielu możliwości posłuchania koncertu na żywo - mówi Paulina Tokarz, uczestniczka koncertu. Przyczyna zdaniem wielu jest prosta. - Wydaję mi się, że polska edukacja muzyczna jeżeli chodzi o Czechów zatrzymała się na Helenie Vondrackovej - uważa Mateusz Pirecki, uczestnik koncertu. Karelu Gotcie oraz Jozinie z Bazin.
Z takich reprezentantów młodzi muzycy nie są do końca zadowoleni. - Słyszałem o tej piosence. Jak byłem mały też mi się podobała. Teraz uważam, że jest okropna - stwierdza Jan Kratochvil, zespół Dva. Tymczasem polskie zespoły są w Czechach popularne. Jednak jak uważa dziennikarz muzyczny - Marcin Babko, Polacy do muzyki południowych sąsiadów podchodzą raczej niechętnie. - Polacy mają o wiele bardziej lekceważący stosunek do czeskiej kultury, niż Czesi do polskiej. A z czego się to bierze? Myślę, że z naszych cech narodowych.
Do pomysłu muzycznej wymiany doświadczeń bardziej optymistycznie podchodzi Adrian Chorębała z Ronda Sztuki. - Sądzę, że jest nowe pokolenie muzyków czeskich, którzy tworzą po swojemu. I jest to muzyka uniwersalna, język tutaj nie ma znaczenia. Ma znaczenie tzw. idiom kulturowy, który oni przemycają do Polski. Bo jak zauważają muzycy, język raczej nas łączy. - Śpiewamy w podobnych językach. Kiedy Czesi śpiewają po czesku, a Polacy po polsku to bardzo podobnie brzmi - podsumował Jan Kratochvil.