Była symbolem Czeladzi od prawie czterech lat. Powstał nawet jej pomnik, pisano o niej wiersze i opowiadania - żyrafa Marczella miała wywoływać pozytywne emocje i tak właśnie było. Kilka dni temu do Czeladzi dotarła informacja o śmierci zwierzęcia. Chorzowskie zoo zaproponowało już wybór nowego podopiecznego. Władze miasta chcą, nie wiedzą tylko jeszcze jakie zwierze miałoby zastąpić Marczellę. Pomysły mają za to mieszkańcy.
Czeladzka megagwiazda - żyrafa Marczella. Dziś zostały po niej tylko pomnik, wiersze i opowiadania. Pamiątki po Marczelli zostaną w czeladzkim magistracie bo, niestety, najsłynniejsza w mieście żyrafa w przeciwieństwie do Melmana z filmu ''Madagaskar'' testamentu nie zostawiła. - Bardzo się sprawdziła idea tej żyrafy, bardzo to fajnie zostało przyjęte przez dzieciaki zwłaszcza - uważa Wiesława Konopelska, UM w Czeladzi.
Zatem w Czeladzi beżyrafie trwać nie może. Urzędnicy o nowej maskotce myślą, ale jeszcze nic nie wymyślili. Pomysły na następcę Marczelli mają za to mieszkańcy. - Mógłbym powiedzieć o niedźwiedziu, bo on symbolizował zakłady ceramiczne Józefów. - Chyba jakiś... byk! - Coś miękkiego i ciepłego, może jakiś miś? Jak widać pomysłów nie brakuje.
Lew, którym opiekują się Katowice i bielik, nad którym pieczę sprawują Żory - miejskie maskotki w chorzowskim zoo. Wkrótce do tego grona dołączy nosorożec. Przyszła gwiazda Bierunia. Na razie bez imienia, bez błysku fleszy, bez pomnika i bez peanów. Lekko zawstydzona gotowścią miasta do jej sponsorowania. - Wybór jest ciekawy, nosorożce są sympatyczne i długo żyją - stwierdził Jerzy Stok, UM w Bieruniu.
Długowieczność staje się jednym z poważniejszych kryteriów wyboru miejskiej maskotki. Wyboru trudnego, bo w chorzowskim zoo zostało jeszcze kilkaset kandydatek i kandydatów na gwiazdy.