Będziński Przedwojenny Dom Modlitwy Cukermana jest już otwarty dla zwiedzających. Wszystko dzięki inicjatywie grupy młodych ludzi, którzy założyli fundację "Brama Cukermana" dla jego ratowania. Dzięki nim w synagodze ocalała przed całkowitym zniszczeniem m.in. cenna żydowska polichromia. Dawne miejsce kultu religijnego będzie od dziś mekką dla miłośników kultury i sztuki, a fundacja planuje organizować tu rozmaite imprezy.
Na otwarcie zwiedzający czekali od blisko dwóch lat, bo to wtedy odkryto, że mury mieszkania to dawny cheder - miejsce kultu religijnego Żydów. Przybyli goście patrzyli dziś na efekt renowacji z niedowierzaniem. - To jest cud! Zazdroszczę, że ktoś zobaczył, że ktoś to odkrył, że ktoś o to zadbał o to, żeby to było zabezpieczone - wyznaje Wojciech Mszyca, socjolog, miłośnik żydowskich zabytków. A zadbali założyciele fundacji "Brama Cukermana". Gdyby nie ich działania synagoga pewnie by już nie istniała.
To jedyny dom modlitwy udostępniony do zwiedzania w województwie śląskim. Odtworzono m.in. fragmenty utraconych polichromii, ale nie na całej powierzchni. Jak się okazuje zabieg ten był celowy. - Zostawiamy, niedopowiadany, ponieważ też nie wiemy, co tutaj się dokładnie znajdowało, można by było stworzyć inskrypcje, ale to nie o to chodzi - wyjaśnia Karolina Jakoweńko z Fundacji "Brama Cukremana". A raczej o to, żeby miejsce to po prostu znowu odżyło. Członkom fundacji nie brakuje pomysłów jak to zrobić. Zabytkowe mieszkanie miałoby być m.in. miejscem licznych wydarzeń kulturalnych. - Byłyby to zarówno projekcje filmów przedwojennych, jak i wydarzenia związane z historią miasta czy wystawy - stwierdza Jakub Lubomski z Fundacji "Brama Cukermana". Fundacja jest też otwarta na pomysły zwiedzających.
Inicjatywa będzińskiej młodzieży cieszy się poparciem w całym regionie. - Cieszy przede wszystkim to, że zabierają się za to młodzi ludzie, i to jest bardzo bardzo dobrze, bo to dobrze rokuje na przyszłość - uważa Włodzimierz Kac, przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Katowicach. Bo im więcej podobnych inicjatyw, tym więcej ocalonych miejsc. A zabytki żydowskie czekają na pomoc. Nie dość, że dotknięte zębem czasu, to dodatkowo niszczą je także wandale. - Takim miejscem jest ten cmentarz, gdzie mamy salę Tahary, w której są malowidła naścienne, zachowane prawie w całości, ale o tym nie mówimy publicznie, bo szkoda wystawiać je na zniszczenie jakiś chuliganów - przyznaje Jarosław Banyś, Fundacja Or-Chaim w Katowicach. To właśnie przed nimi zamyka się bramy żydowskich cmentarzy na Śląsku, jest tak np. w Katowicach. A mogłyby cieszyć oczy zwiedzających.
Dariusz Walerjański, miłośnik śląskich zabytków przekonuje, że nie potrzeba wiele, żeby widok żydowskich zabytków mógł zauroczyć. - Trzeba mieć trochę duszy romantycznej, trochę zamiłowania do zabytków z przeszłości i można w tym miejscu się zakochać - przekonuje. A pasją do tych miejsc zarażać innych, tak jak skutecznie robią to członkowie fundacji "Brama Cukermana".
galeria zdjęć
Karolina Jakoweńko, Fundacja Brama Cukermana
fot. TVS