959 kilometrów - tyle zamierza pokonać podróżnik Marek Kamiński, tym razem w kajaku. Płynął będzie Wisłą - z Oświęcimia do Gdańska. Ma mu to zająć niecałe czternaście dni. Noce będzie spędzał na brzegu, a żywił będzie się rybami z Wisły. Podróżnik kolejną ekstremalną przygodę rozpoczyna już jutro. Dziś odbył się generalny trening.
Ta wyprawa będzie nietypowa, bo zamiast śniegu wokół Marka Kamińskiego tym razem będzie jedynie woda. Polarnik całkiem sam zamierza przepłynąć Wisłę kajakiem. - Pomyślałem sobie, że fajnie by było przepłynąć ją zimą, ale nikt się nie spodziewał, że będzie taka zima, jaka jest w tym roku - wyznaje. Czyli mroźna i dosyć długa.
Jeszcze gdzieniegdzie na rzece można znaleźć lód, ale jak mówi sam podróżnik, gdy się już powiedziało A to trzeba też powiedzieć B. Dlatego popłynie mimo niesprzyjającej aury. - Nurt jest dosyć szybki i jest też wysoki poziom, więc tak łatwo nie będzie, szczególnie na tym górnym odcinku Wisły, gdzie brzegi są wysokie - wyjaśnia Katarzyna Rojek, Zimowa Ekspedycja "Wisła".
Podróżnik spływ rozpocznie w Broszkowicach pod Oświęcimiem. Metę zaplanował w Gdańsku. Łącznie do przewiosłowania ma blisko tysiąc kilometrów. Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem powinno mu to zająć dwa tygodnie. Gdy już będzie w trasie czeka go niezły survival. - Spanie w namiocie, jedzenie będzie się opierało głównie o ryby z Wisły, które już przedtem zostały złowione i zamrożone, będę pił wodę z Wisły, mam zamiar ją filtrować. Tak to będzie wyglądało - przyznaje Kamiński. Zdecydowanie trudniej będzie jednak na wodzie. Wie o tym dobrze Bogusław Biros - trener kajakarski. Ale jego zdaniem nasz polarnik mimo wszystko z Wisłą powinien dać sobie radę. - Ważny jest chart ducha przede wszystkim, nie każdy człowiek jest w stanie porwać się na taką ekspedycję. Przede wszystkim do takiej imprezy trzeba być przygotowanym, a Marek Kamiński bez wątpienia jest - uważa Biros.
Jest też jak najbardziej doświadczony w wyprawach. Dlatego samotność na wodzie go nie przeraża. Choć sama wyprawa już tak. - Przybijanie do brzegu może być niebezpieczne, samo wpłynięcie, nurt, kamienie, przeszkody, jest bardzo wiele niebezpieczeństw na rzece, dlatego na pewno jestem pełen obaw - stwierdza podróżnik.
Jednak mając takie doświadczenie, polarnik może jedynie obawiać się tego, że nie dopłynie do mety. Bo jak dotąd cele, które sobie stawiał - realizował.
galeria zdjęć
Marek Kamiński, polarnik i podróżnik
fot. TVS
Marek Kamiński chce przepłynąć prawie 1000 km
fot. TVS
Ostatnie przygotowania Kamińskiego do wyprawy
fot. TVS