Bił, żeby zabić. Trzydziestoparoletni mieszkaniec katowickiej Kostuchny wielokrotnie uderzał kamieniem w głowę swojego psa, po czym rzucił nim o ziemię. Psa uratowała zdecydowana reakcja sąsiadów. "Punia", bo tak nazywa się suczka, powoli dochodzi do siebie w lecznicy dla zwierząt. Przed nią jeszcze wizyta w zagranicznej klinice, gdzie oprócz leczenia zostanie zebrany materiał dowodowy, który ma pomóc w skazaniu właściciela psa.
Przez człowieka, a teraz tylko dzięki niemu. Paromiesięczna "Punia" przeżyła. Oprawca - jej właściciel - bez litości i bardzo celnie trafiał kamieniem w głowę i resztę ciała.
- Pies ten trafił do nas z silnymi obrażeniami w obrębie głowy i szyi . Obrzęki , wylewy krwawe w obrębie gałek ocznych. - mówi Aleksandra Paczkowska, weterynarz.
A te, choć nigdy już byłego właściciela nie zobaczą, na pewno nie zapomną - weekendowy wieczór, spacer i cios za ciosem z rąk, które ją kiedyś karmiły. I choć o "Puni" i Michałowi F. zrobiło się w tym bloku głośno teraz nikt nie chce otwarcie o tym mówić. Z obawy przed zemstą.
- Pies wył. Dniami i nocami.Nie wiem czy był głodzony.Nie wiem czy był wiązany.nie wiem. - mówi anonimowa sąsiadka
Udało nam się dotrzeć do osoby, która powiadomiła o wszystkim policję. - Wykonał to ten pan - po prostu bestialsko bił głową psa o ten kamień. - wypowiedź telefoniczna.
Później miał nim rzucić i skopać. Pies nie mogąc iść był ciągnięty na smyczy po chodniku. - Widziałam - ani głowy, ani nic nie dźwignął i jeszcze go na nogi stawiali, że stać będzie, no... a gdzie on będzie stał jak on się tak w kłębek zwijał. - stwierdza anonimowa sąsiadka.
Próbowaliśmy porozmawiać z Michałem F.,ale widocznie odwagi starczyło mu tylko na psa. - Dwóch załatwił, nie tylko jednego. Dwóch! Jeden był taki jasny, a drugi ziemny .... podszedł, pierdolnął. - stwierdza anonimowa sąsiadka
Teraz mocne uderzenie zapowiada fundacja SOS dla Zwierząt. W trosce o "Punię",ale i z nadzieją na sprawiedliwość.
- Wybieramy się do kliniki do Brna, gdzie jest najlepsza klinika neurochirurgiczna , neurologiczna w Europie aby psa zdiagnozować, ale zabezpieczyć tez materiał dowodowy - to jest dla nas istotne. - mówi Aneta Motak, prezes Fundacji SOS dla Zwierząt.
- Aktualnie trwają czynności, które mają uprawdopodobnić, ze mogło dojść do popełnienia przestępstwa czyli znęcania się nad psem. - dodaje nadkom. Michał Gruszczyński, KMP w Katowicach.
Jeśli sąsiedzi z anonimowych osób staną się świadkami to Michał F. prawdopodobnie spędzi 2 lata w więzieniu.
galeria zdjęć
nadkom. Michał Gruszczyński
fot. TVS