O co chodzi?
Podobno - jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Zaprzecza temu grupa twórcza z Siemianowic, która od pięciu lat szuka odpowiedzi na to właśnie pytanie. Po plenerach malarskich, wystawach i podróżach przyszedł czas na kolejną wyprawę. 20 lutego kilkoro przyjaciół pożegna się ze swoimi rodzinami na pół roku i wyruszy na artystyczną wyprawę do Azji - bez lotniczych biletów w rękach i zarezerwowanych pięciogwiazdkowych hoteli. A o co w tym wszystkim chodzi?
O co chodzi? To pytanie, które od pięciu lat zadają sobie członkowie grupy twórczej o takiej właśnie nazwie. A oni żyją dla sztuki - takiej przez duże ''S'' - tworzonej nawet na poczekaniu. Efekty, to między innymi wystawa. -Jestem naprawdę najszczęśliwsza na świecie, że mogę tu przyjechać i uczestniczyć w tym wszystkim. W tym całym bieganiu, załatwianiu, dzwonieniu, wieszaniu obrazów i w tym całym pozytywnym harmidrze - opowiada Ewelina Ferenc. Który jak mówią urzędnicy ożywia artystyczny pejzaż Siemianowic. Dlatego stowarzyszenie na stałe wpisało się w kulturalną mapę miasta. - One mają robić coś taniej, z pasją, wykorzystywać tutaj więcej swojego zaangażowania, a mniej środków - uważa Magdalena Kończyk, UM w Siemianowicach Śląskich.
I to właśnie zapał, a nie pieniądze przyciągają kolejne osoby. Adam Lipovski na pytanie o co chodzi odpowiedź znalazl właśnie w Siemianowicach. - Tutaj poznałem świetnych ludzi, na których można liczyć, z którymi można zorganizować różne ciekawe rzeczy i skutecznie. I to jest ważne, żeby mieć ludzi, o których można się oprzeć. Zwłaszcza podczas wypraw. Za miesiąc zespół wybiera się na kolejną - tym razem półroczną. Do Azji. O sponsorów było trudno, ale i na to siemianowiccy zapaleńcy znaleźli sposób. - My jedziemy, tak jak mówiliśmy środkami transportu lokalnego. Jest to o tyle proste, że nie musimy robić planów, idziemy przed siebie. Jedyne co musimy załatwić tutaj na miejscu to szczepionki, to jest konieczne i wizy - opowiada Paweł Brzenczek.
To może się udać mówią ci, którzy sami takie wyprawy organizowali. - Ta praca nie kończy się też na wyprawie, bo po wyprawie jest również wiele rzeczy związanych z wyprawą, które są do zrobienia, także prelekcje, opowiadanie o tym - dodaje Jarosław Hałat. Młodzi ludzie wierzą, że również po tej wyprawie powstanie artystyczny zapis. - Człowiek doświadcza pod każdym względem smaku, zapachu, wzroku, dotyku, czegoś absolutnie... absolutnie wspaniałego - relacjonuje Aleksander Bartecki.
Co trudno nazwać, ale najważniejsze jest szukanie przekonują filozofowie. - Zawsze, kiedy pytamy o co chodzi, to znaczy, że chodzi o coś bardzo ważnego w naszym życiu i jeżeli ktoś sobie takie pytanie zadaje, to myślę, że dąży do czegoś takiego jak odkrycie, po co w ogóle żyje - uważa dr Mirosław Piróg, UŚ.
I dlatego warto walczyć o to, aby marzenia o takich doświadczeniach, nie rozpryskiwały się w zderzeniu z szarą rzeczywistością.

|
|
Ten artykuł nie zawiera jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy! |














