W cieniu lustracji
Mimo upływu czasu przyczynków do rozmowy o lustracji nie ubywa. Zaraz po tym, jak stolica apostolska zapoznała się z wynikami prac kościelnej komisjii historycznej i jej ustaleniami na temat współpracy polskich biskupów z SB, wybuchła afera, której chyba nikt się nie spodziewał. Bo w jej centrum znalazł się dr Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego oraz znany komentator, który twierdzi, że za jego poglądy na temat lustracji blokuje mu się teraz możliwość rozpoczęcia przewodu habilitacyjnego. Czego odmówiono mu już na dwóch renomowanych uczelniach.
Na ten temat Maciej Wąsowicz rozmawiał z samym zainteresowanym oraz prof. Janem Iwankiem z Uniwersytetu Śląskiego.

dodaj komentarz
7 komentarzy
~kazik
(91.94.233.*) | 2010-06-05, 00:03
odpowiedz | ocena: 0
Iwanek wypadł beznadziejnie. Strasznie się plątał w "zeznaniach". Straszne widły robi się w Polsce żeby się habilitować. Przecież to dobrze, jak ktoś chce podnosic swoje kwalifikacje, a Iwanek w trosce o swój wydział sam powinien zabiegać o wyższe kwalifikacje swoich pracowników. Porypane to wszystko.
~karolina
(93.176.218*) | 2009-08-03, 13:26
odpowiedz | ocena: 0
w momencie, w którym bawimy się w telewziję nauczmy się czytać. yyyyyyyy i eeeeeee w telewizji nie brzmi zbyt fajnie :)
~mus
(79.191.103*) | 2009-07-10, 21:50
odpowiedz | ocena: 0
nie jest gejem, swego czasu sypial czesto i gesto z moja dobra kolezanka
~Martines
(83.5.50.*) | 2009-06-09, 00:06
odpowiedz | ocena: 0
a dlaczego nie wspomina się, że pan Migalski jest gejem? Abstrahując od nietolerancji, bo tu nie o nietolerancję mi chodzi, mnie osobiście to nie przeszkadza, że pan Migalski jest gejem, ale może niektórzy wyborcy, którzy na niego głosowali, nie chcieliby po prostu głosować na homoseksualistę?... I nie wnikam z jakich pobudek. Wyborca ma o tym wiedzieć i już. Osoba kandydująca ma być znana i "prześwietlona". Tak uważam.
~A.
(83.16.94*) | 2009-03-15, 19:19
odpowiedz | ocena: 0
Na politologii dominują osoby o poglądach komunistycznych, którzy zrobili kariery naukowe w okresie komuny, nie dziwne, że chcieli pokazać dr. Migalskiemu, gdzie jest jego miejsce. Nieważne, jaki jest poziom merytoryczny jego dorobku naukowego, bo to się nie liczy na głosowaniach Rad Wydziału - głosowanie jest tajne, każdy głosuje jak chce, przed nikim nie musi tłumaczyć, dlaczego zagłosował tak, a nie inaczej.
To nie jest problem tylko Uniwersytetu Ślaskiego.

















