Ślązak roku wybrany
Zapanowała moda na ślaszczyznę. Gwarą mówią Ci, którzy ją znają i ci, którzy tylko udają, że znają. Ale dziewięćdziesięciu uczestnikom konkursu "Po naszymu czyli po śląsku" organizowanego przez Radio Katowice tego ostatniego na pewno nie można zarzucić. Przed kilkoma minutami w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu zakończyła się gala finałowa. Znamy już Ślązaka Roku 2008, został nim Lucjan Wróbel.
No bo i bać się nie ma czego. Szymon Wróbel - mały człowiek, lecz wielki jeśli chodzi o kunszt władania śląską mową powalił publiczność na kolana. - Jak wychodzę na scene, nie ważne jest to czy wygram czy przegram, ważne żebym gadał.
I o to w tym konkursie chodzi. Przewodniczącego jury zaskoczył poziom, jaki prezentowali najmłodsi. - Kiedy swoje monologi wygłaszały po śląsku robiły to cudownie, tam nie było ani jednego zakłamania, no poza takimi wkrętami z polszczyzny współczesnej, które na pewno w tradycyjnej gwarze pojawić by sie nie mogły, z korupcyją na czele, czy z normalką - oznajmił Prof. Jan Miodek.
O korupcjiu i kumoterstwie w tym konkursie nie ma mowy, wygrywa najlepszy. A wygrana przewraca życie do góry nogami. - Nagle się okazało, że mam okropnie dużo przyjaciół a potem trzeba było dużo gadać po szkołach, gadało się w muzeum, na belejakich festynach i się okazało, że ten język jest naprawde potrzebny - powiedział Norbert Klosa, Ślązak Roku 2007.
Dykcja i sposób mówienia odgrywa tu drugorzędną role. Najważniejsza jest treść. - Już się wykreował taki bohater, który nie tylko mówi po śląsku, on musi mieć przede wszystkim coś ważnego i wielkiego do powiedzenia w tej gwarze - tłumaczy Maria Pańczyk - Poździej, inicjatorka konkursu.
Pretendentów do tytułu było 90, dla nich gwara jest czymś wyjątkowym. - Wszystkim co tam robią w robocie była gwara, na placu, w knajpie nawet. Durś sie godo, a jak trzeba to też można coś powiedzieć po polsku - mówi Edward Jon, finalista konkursu.
Nie tylko po polsku, ale także po śląsku, angielsku i francusku mówi człowiek, któremu kapituła przyznała tytuł Honorowego Ślązaka Roku 2008. - Ja tutaj przyjeżdzam naprawde z dużym zainteresowaniem, tego się po prostu dobrze słucha, a poza tym nie tyle się dobrze słucha ile warto jest czasem spotkać autentycznych ludzi - oznajmił Jan Olbrycht.
To właśnie oni tworzą konkurs, który dopiero w tym roku osiągnął pełną dojrzałość. 18 zobowiązuje, ale to już od lat przyczyniają się do tego, by gwara choć sędziwa, nie przeszła na emeryture.






















