Portal www.tvs.pl tworzy pliki cookies m.in. w celu obsługi sklepu internetowego, wyświetlania odpowiednich reklam, zapamiętywania głosów w sondzie oraz zapisywania statystyk. Korzystanie z serwisu oznacza zgodę na umieszczanie tych plików w Twojej przeglądarce. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies się zapisywały, wystarczy zablokować je w przeglądarce: Internet Explorer, Mozilla Firefox, Google Chrome, Safari.
Zamknij powiadomienie

Potrącił śmiertelnie mężczyznę i uciekł. Dostał 5 lat

2012-08-03 19:54, TVS/Tomasz Brzoza

5 lat więzienia za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym i ucieczkę z miejsca zdarzenia. Taki wyrok zapadł dziś przed Sądem Rejonowym w Radomsku. Wdowa po tragicznie zmarłym zapowiada, że będzie składać apelacje. Chce, by kierowca ciężarówki, który w listopadzie 2011 roku pod Częstochową potrącił jej męża i nie udzielił mu pomocy, spędził w więzieniu 12 lat.

Winny. Co do tego sąd nie miał żadnych wątpliwości. Dziś Krzysztof M. usłyszał wyrok. - Wymierzam mu karę pięciu lat pozbawienia wolności - poinformował sędzia Szczepan Stawczyk, Sąd Rejonowy w Radomsku.

Nie na taki finał czekała rodzina tragicznie zmarłego Marcina. - Dla mnie to jest kpina. Pięć lat to jest stanowczo za mało. Co to za argument, że dziecko jego nie będzie znało ojca? A nasze dziecko? My dziecka nie mamy? Natalka nie ma ojca i już go nie zobaczy, ona może go jedynie pamiętać ze zdjęć, a oni argumenty stawiają, że jego dziecko nie będzie go pamiętać. On przecież kiedyś wyjdzie z więzienia - mówi Lidia Pajdak, mama tragicznie zmarłego Marcina. - Nawet jakby dwanaście lat dostał to nie jest wystarczająco. Marcina nie idzie wycenić na lata - dodaje Marzena Czajkowska - Pajdak, żona tragicznie zmarłego Marcina.

28-letni Marcin Pajdak zginął 25 października na krajowej jedynce. Wracał z kolegą z delegacji. Po drodze zepsuł im się samochód. Mężczyźni zostawili go na poboczu. Ubrani w odblaskowe kamizelki ruszyli poboczem, oświetlając drogę latarkami. Szukali pomocy. Do najbliższej stacji benzynowej mieli niespełna tysiąc metrów. Nie doszli... - Kiedy policjanci pojechali na miejsce, zastali tam udzielających pomocy lekarzy. Okazało się, że dwóch pieszych, którzy szli poboczem, zostali potrąceni, czy najechani przez samochód ciężarowy - mówi mł. asp. Aneta Komorowska, KPP w Radomsku.

Kierowca tira nawet się nie zatrzymał. Marcin Pajdak zginął na miejscu. Jego kolega został ranny. - Osoba, która ucieka z miejsca zdarzenia, która nie udziela pomocy, nieważne czy ofiara potrzebuje tej pomocy, czy nie potrzebuje, to jest dla mnie morderca - mówi Marzena Czajkowska - Pajdak, żona tragicznie zmarłego Marcina.

Żona pana Marcina rozpoczęła walkę o to, by sprawca śmierci jej męża został złapany. Rozpytywała na forach internetowych, wynajęła też prywatnego detektywa. - Tak jak to w przysłowiu: po nitce do kłębka. Udało nam się trafić na firmę transportową, w której był zatrudniony sprawca - informuje Arkadiusz Andała, prywatny detektyw. Okazał się nim właśnie Krzysztof M. Mężczyzna został doprowadzony na policję. Ruszył proces. - Oskarżony przyznał się do samego faktu spowodowania wypadku - tego przynajmniej nie kwestionował. Co prawda twierdził, że ta świadomość dotarła do niego po znacznym czasie - mówi sędzia Szczepan Stawczyk, Sąd Rejonowy w Radomsku.

Ale jak zeznał myślał, że wjechał w drogową barierkę. Dlatego pojechał dalej. - Trudno mówić czy 12, 10 czy 5 lat komuś wróci życie, bo nie wróci. Okoliczności tej sytuacji i postawa oskarżonego, która była fatalna nie tylko w dniu zdarzenia, ale miesiąc później i przez całe postępowanie i sądowe, wskazuje na to, że tu nie ma okoliczności, które powinny sąd nakłaniać do złagodzenia tego wymiaru - stwierdza Maria Majkowska, oskarżyciel posiłkowy.

Złagodnieć nie zamierza za to rodzina pana Marcina. - Tego się nie da zapomnieć. Ja jako matka, do końca życia nie zapomnę, że straciłam jedynego syna. Wierzy, że w tej walce nie będzie sama.

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
~Iro (193.150.47.*)  |  2012-08-05, 10:18
odpowiedz  |  ocena: +1
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
Gdyby nie detektyw Andała sprawa nie zostałaby nigdy wykryta, takie są fakty! Jak nie znacie faktów nie piszcie kłamstw.
~xp (62.141.232.*)  |  odpowiedział 2012-08-06, 21:50
ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
a Andała to chyba aktualnie pracuje w Policji :)))))
~york (188.33.21.*)  |  2012-08-05, 09:43
odpowiedz  |  ocena: +1
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
Ruch pieszych - Ruch drogowy radzę się zapoznać. Piesi nie popełnili żadnego blędu. To zawodowy kierowca Tira popełnił błąd znalazł się na pasie awaryjnym na którym wg kodeksu ruchu drogowego nie ma prawa jechać i wogóle się znaleść jeżeli nie jest to awaria badz zatrzymanie się żeby zobaczyć np jakie są uszkodzenia auta jak w coś lub w kogoś uderzy, dlaczego ludzie podważają opienie biegłych opinie prokuratora, opinie sądu. Wyrok za mały bo co to jest 5 lat, nawet tego nie odczuje.
~zip (62.141.243*)  |  odpowiedział 2012-08-06, 14:01
ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
York nie zachęcaj ludzi do spacerowania po drogach. Jakie znaczenie ma to kto ma racje dla tego który zginął. NIE WOLNO CHODZIĆ PO DROGACH a szczególnie po tak niebezpiecznych jak ta. Jeśli chce się żyć.
~obserwator (62.141.243*)  |  2012-08-04, 22:57
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
Wszystko na to wskazuje, że gdyby się zatrzymał to włos by mu z głowy nie spadł. A życia i tak nikt nikomu nie wróci. Wypadek to nie morderstwo. Ale rodziny i tak nikt i nic nie przekona, bo oni pragną zemsty i ona ich zaślepia. Lecz polski kodeks karny nie daje takiego prawa.
~CNC (31.175.242.*)  |  2012-08-04, 21:31
odpowiedz  |  ocena: +1
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
Mężczyzna twierdził, że chciał oddać się w ręce policji, ale powstrzymywała go przed tym obawa o losy jego rodzinyTYLKO BEZMÓZG moze sie tak tłumaczyc-szkoda ze przez chwile nie pomyslal o losie najblizszych tych dwoch chlopakow,oni tez mieli zony i dzieci
~big (31.175.242.*)  |  2012-08-04, 21:30
odpowiedz  |  ocena: +1
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
ŻYCZĘ WSZYSTKIM KTÓRZY PISZĄ TAKIE GŁUPOTY ŻEBY PRZEŻYLI MOŻE NIE TAKĄ SAMĄ TRAGEDIĘ ALBO PODOBNĄ TO MOŻE WTEDY ZROZUMIECIE CZYM KIERUJE SIĘ RODZINA.
~big (31.175.242.*)  |  2012-08-04, 21:28
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
jEŻELI SIĘ SAM ZGŁOSIŁ, SAM POJECHAŁ NA POLICJĘ, BEZ NIKOGO I SAM W SAMOTNOŚCI PODJĄŁ TAKĄ DECYZJĘ TO PROSZĘ MNIE PODAĆ
~Kierowca (62.141.243*)  |  2012-08-04, 19:48
odpowiedz  |  ocena: -1
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
Najprościej jest obwinić kierowcę. Nikt nie bierze pod uwagę, że piesi szli bezmyślnie po trasie, po której samochody poruszają się z bardzo dużą prędkością. Co z tego, że w kamizelkach, czy to zwalnia ich od myślenia o tym gdzie się znajdują i co ewentualnie może się stać? Można było zadzwonić, wezwać pomoc drogową. Co szkoda parę groszy na telefon? Przecież oni się przyczynili do tego wypadku
~fd (178.36.243.*)  |  2012-08-04, 18:00
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
do big. zastanow sie co piszesz kierowca sam sie zglosil na policje. za oszczerstwa odpowiada sie w sadzie
~cc (178.36.243.*)  |  2012-08-04, 17:55
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
bardzo mocne slowa w artyk. padly ze strony rodziny, a co powie rodzina na to ze nikt nie wezwal pomocy drogowej tylko w nocy szli po trasie. Piesi sa co najmniej wspolwinni jak nie calkowicie winni.
~pp (62.141.232.*)  |  2012-08-04, 17:26
odpowiedz  |  ocena: -1
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
do kosmopolita No to co zrobić z tymi co szli w nocy drogą "Gierkówką" droga jest dla samochodów NIE DLA PIESZYCH - wystarczyło zadzwonić po pomoc drogową, ale nie polakowi zawsze szkoda.

Zobacz wszystkie komentarze (19) - przejdź do forum