Jak nie umrzeć pod lodem?

2012-02-21 18:53, TVS/Michał Mitoraj

Pływali, nurkowali i to pomimo mrozów. W Łazach na zalewie Mitręga odbyły się pokazy ratownictwa pod lodem oraz warsztaty z zakresu udzielania pierwszej pomocy. Co roku brawura, lekkomyślność i brak wiedzy stają się przyczyną wypadków podczas spacerów po lodzie. Jak się przed nimi uchronić i jakich błędów należy się wystrzegać?

Temperatura powietrza 5 stopni Celsjusza. Wody - nieco tylko powyżej zera. W takich warunkach tylko specjalnie przygotowani mogą sobie pozwolić na nurkowanie pod lodem. - Tylko dzięki systematyce można osiągnąć taki efekt i taki powiedziałbym wewnętrzny spokój, który pozwala przepłynąć od przerębla do przerębla - mówi Rafał Niziołek, ratownik WOPR. W warunkach, w których człowiek może wytrzymać zaledwie chwilę. - Czuje się jakby tysiące szpilek wbijało mu się do ciała, woda ma cztery stopnie. Taki człowiek pod taflą lodu, pod wodą może wytrzymać 4 i pół minuty - tłumaczy Michał Guźdź, ratownik WOPR. Po przekroczeniu których funkcje życiowe zanikają, a szansa na ocalenie spada niemal do zera.

Nie każdy ma szczęście, nie każdy też potrafi wyjść z opresji samodzielnie. Kiepsko jest również z wiedzą na temat udzielania pomocy. - Chciał ktoś kogoś uratować, ale w skutek niefachowego podejścia do sprawy został wciągnięty i cóż, słyszymy nie o jednej, a o dwóch ofiarach - mówi Stanisław Guźdź, ratownik WOPR.

Jeden z najczęściej popełnianych błędów, to gwałtowne wejście na lód, bezpośrednie podanie ręki tonącemu w momencie, kiedy nie ma asekuracji. - Mamy szalik, mamy kurtkę, mamy cokolwiek, kijki do nordic walkingu, smycz, saneczki. Podajemy to - nigdy nie podajemy ręki. Jeżeli osoba nas złapie toniemy - wyjaśnia Michał Sroka, prowadzący prezentacje. - Wiadomo, że jak wchodzimy na lód, to on często strzela, ale jeżeli jest takie charakterystyczne pękanie, niebezpieczne, wtedy musimy przyjąć pozycję leżącą, żeby po prostu nie wpaść pod lód - tłumaczy Sylwester Nowak, uczestnik pokazów.

To podstawowe zasady, które mogą ocalić niejedno życie. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że wyciągnięcie z wody to dopiero początek. Później przydaje się wiedza na temat reanimacji i świadomość tego, że wychłodzony organizm należy ogrzewać stopniowo. Nie wolno też pić nic ciepłego.

Zimna woda niekoniecznie musi być niebezpieczna. Są tacy, którzy dobrowolnie i jak mówią bez obaw do niej wchodzą. - Piękna sprawa, gorzej jak ktoś z nienacka chlapnie, ale jak się samemu wejdzie jest super - zapewnia Grzegorz Grzywa, uczestnik pokazów.

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
1 komentarz
~A (89.174.8.*)  |  2012-02-21, 22:13
odpowiedz  |  ocena: -1
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
Góźdź zamist Guźdź ;)