Istebna: Śmierć na sankach
Wracamy do sprawy wczorajszego wypadku podczas kuligu w Istebnej. Śmierć poniósł w nim 58-letni mężczyzna. To nie pierwsze takie zdarzenie w ostatnich latach. Policja apeluje i przestrzega, że zwłaszcza w czasie ferii organizatorzy kuligów mogą się spodziewać kontroli.
Radosny zazwyczaj wyścig furmanów w Istebnej, tym razem zakończył się tragedią. Po zakończeniu zawodów, gdy uczestnicy rozjeżdżali się do domów, zginął jeden z uczestników. - Kiedy zaprzęg włączał się do ruchu na drogę wojewódzką wypadł z tych sań jeden z pasażerów, 58-letni mieszkaniec Istebnej. Niestety, mimo reanimacji ten mężczyzna zmarł - relacjonował mł. asp. Rafał Domagała, KPP w Cieszynie. To nie pierwsze tragiczne wydarzenie w regionie podczas kuligu. Dwa lata temu w Sączowie koło Będzina ojciec ciągnął samochodem sanki z dwójką dzieci. Doszło do wypadku. - Dziewczynka i chłopiec, którzy jechali na sankach za samochodem suzuki, sanki zjechały na przeciwległy pas ruchu i zderzyły się z autobusem - informowała podinsp. Monika Francikowska, KPP w Będzinie.
Dziesięciolatek zginął na miejscu, a jego o dwa lata młodsza siostra trafiła w stanie ciężkim do szpitala. Jak mówią policjanci, choć takie wypadki nie zdarzają się często, to jednak wyobraźnia i fantazja ludzi nie zna granic. - Niektórzy próbują faktycznie za samochodami, za quadami - teraz jest bardzo modne, czy wręcz za ciągnikami rolniczymi. Policja jest wtedy bezwzględna i bardzo surowo do tego tematu podchodzimy - stwierdza asp. sztab. Ireneusz Korzonek, KPP w Cieszynie.
Mandat kosztuje - to jednak tylko mały koszt tego co można stracić podczas nieodpowiedzialnej zabawy.






















