Atak na ACTA
Pomimo dużego mrozu na ulicach miast w całej Polsce ponownie odbyły się protesty przeciw ACTA. Przypomnijmy: Polska przed tygodniem podpisała w Tokio kontrowersyjny dokument. Dziś jednak premier Donald Tusk ugiął się i stwierdził, że dopóki nie wyjaśnimy wszelkich wątpliwość wokół umowy, proces ratyfikacji zostanie zawieszony.
Słowa premiera i reakcja na nie. - Bardzo się cieszymy z tego, że możemy tutaj świętować wycofanie się rządu z pomysłu ratyfikowania ACTA. Nie wiem jak teraz premier chce to robić - stwierdza Maciej Psych-Smykowski, protestuje przeciwko ACTA.
Zebrali się, by protestować, ale premier sprawił im miłą niespodziankę. Mimo to przeciwnicy ACTA nie składają broni. Nadal zbierają podpisy pod referendum przeciwko kontrowersyjnej umowie - jak mówią - tak na wszelki wypadek. - Do końca nie wierzę. Premier powiedział dzisiaj słowa, że społeczeństwo należy przekonać do ich poglądów, nie do naszych. Oni dalej nie chcą się ugiąć, tylko grają pod publikę - mówi Kamil Gorol, protestuje przeciwko ACTA.
Od kilku tygodni protestujący internauci robią wszystko, by pakiet przepisów ograniczających w sieci m.in. piractwo, nie wszedł w życie. ACTA, jak mówią, stanowi zagrożenia dla internetowej wolności. Hasła szczytne, ale jak pokazują statystyki piractwo w internecie przynosi ogromne straty. - Jest to wielomiliardowa skala. Według kompletnych danych za 2010 rok, oszacowaliśmy, że sięga 5 mld 800 mln złotych, także sumy są niebagatelne - informuje Andrzej Zwoliński, portal finansowy money.pl.
Jak wynika z analiz prowadzonych przez specjalistów z katowickiego laboratorium informatyki śledczej, pirackie oprogramowanie, które w swoim komputerze ma przeciętny Kowalski przekracza wartość pięciu tysięcy złotych. - Firmy produkujące oprogramowanie komputerowe, szacują swoje koszty, roczne straty związane z piractwem na setki milionów dolarów, czy to w skali Europy. W skali całej Unii Europejskiej wyliczono całe 11 mld dolarów - mówi Zbigniew Engiel, Mediarecovery.
Strat twórców, przed którymi ACTA ma ich chronić, tyle że zdaniem specjalistów w Polsce mamy wystarczająco dobre prawo, by z piractwem skutecznie walczyć. - Są upoważnione organy do tego, żeby dbać, stać na straży i ścigać te osoby, które takie prawa autorskie łamią, także ACTA jakby w sensus stricte niczego nie zmienia - stwierdza Zbigniew Engiel, Mediarecovery. Odpowiednie narzędzia są, tylko mało kto z nich właściwie korzysta. Z kolei przepisy zawarte w ACTA znacznie wykraczają poza obszar ochrony praw autorskich.
Zdaniem Pawła Drozda ze stowarzyszenia Wikimedia Polska głównym celem ACTA jest obrona interesów wielkich korporacji. - Nie będą służyły w żadnym wypadku polskim twórcom pojedynczym, którzy z tantiem mogą uzyskiwać niewielkie złotowe dosłownie opłaty. Natomiast tu jest gra o miliardy dolarów - zaznacza. I to nie tylko tych w przemyśle muzycznym, czy filmowym. - Tak naprawdę ACTA dotyczy podróbek, to też nie jest do końca dobre z tego względu, że ja np. nie używam części zamiennych do samochodu, tylko oryginalne. Jeżeli nie będziemy mieli podróbek, nie będziemy mieli prawa wyboru - stwierdza Marcin Czekała, klient sklepu muzycznego. Prawo, o które po raz pierwszy tak masowo nie tylko w internecie, ale także w realu, ktoś walczy.

|
|
Ten artykuł nie zawiera jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy! |


















