Jaka mogła być przyczyna zachowania matki Madzi?
Wyznanie matki to na razie kolejny trop, który sprawdzają policjanci. My zapytaliśmy psychologów i lekarzy, co mogło wpłynąć na takie zachowanie 22-letniej kobiety. Specjaliści mają swoje przypuszczenia, jednak zaznaczają, że do takiej tragedii nie dochodzi bez przyczyny.
Łzy matki podczas niedzielnej konferencji prasowej, okazały się nieszczere. Podobnie jak nieprawdziwa była przedstawiona przez nią wersja wydarzeń - rzekomej napaści na nią i uprowadzenia córki. - Jak zajrzałam do wózka, tam w środku tylko leżał lisek. Madzia została zabrana razem z różowym kocykiem - mówiła Katarzyna Waśniewska, matka sześciomiesięcznej Magdy, wypowiedź z niedzieli.
Wczoraj jednak matka zeznania zmieniła. Przyznała, że doszło do nieszczęśliwego wypadku, a ciało 6-miesięcznej córki porzuciła nad rzeką. Nad tym, co mogło kierować matką, zastanawiają się nie tylko próbujący rozwikłać tę sprawę śledczy. - Przeraziła się, uważała, że zabiła dziecko, obawiała się skutków tego i zachowała się w panice w sposób straszliwy, ale tak jak mówię, coś musiało doprowadzić, że ona znalazła się w takim stanie - stwierdza prof. Katarzyna Popiołek, psycholog, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej.
Specjaliści podkreślają, że okres krótko po porodzie, a poszukiwana od 10-ciu dni dziewczynka ma zaledwie 6 miesięcy, to najtrudniejszy czas dla młodej matki. - Kobieta znajduje się w nowej sytuacji życiowej, czyli nagle zupełnie zmienia się jej status z osoby wolnej na matkę odpowiedzialną za nowego człowieka - wyjaśnia prof. Anita Olejek, ginekolog, Szpital Specjalistyczny nr 2 w Bytomiu. - Zachodzą zmiany w ciele, ale i w psychice. Obok euforii, szczęścia, jest również lęk, lęk przed tym co będzie, a jednocześnie jakiś tam niepokój - dodaje Dorota Tomczyk, położna, Szpital Specjalistyczny nr 2 w Bytomiu.
Niepokój w zachowaniu matki Magdy wyczuwał też prywatny detektyw Krzysztof Rutkowski, który zaangażował się w wyjaśnienie sprawy rzekomego uprowadzenia dziewczynki. Zwrócił uwagę m.in. na dziwne zachowania matki w przeszłości.
Psychologowie przestrzegają jednak przed zbyt pochopnym ferowaniem wyroków. - Widzimy czubek góry lodowej, a pod spodem jest całe spiętrzenie najróżniejszych wydarzeń. I myślę, że matka jest na tyle katem, co i ofiarą - stwierdza prof. Katarzyna Popiołek, psycholog, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej. I z tym piętnem przyjdzie jej żyć. Nie zależnie od tego, jak zakończą się poszukiwania małej Madzi oraz czy i jakie zarzuty usłyszy.






















