Przerwano poszukiwania Madzi

2012-02-03 18:07, Tomasz Brzoza, Krzysztof Trzosek

Spełnił się czarny scenariusz w sprawie 6-miesięcznej Magdy z Sosnowca. Według matki doszło do nieszczęśliwego wypadku i dziewczynka nie żyje. W rozmowie z detektywem Rutkowskim kobieta przyznała, że nie było żadnego porwania. Jak mówi po kąpieli dziecko owinięte w śliski kocyk wypadło jej z rąk i uderzyło głową o próg. Matka twierdzi, że zwłoki ukryła w pobliżu Przemszy. Policjanci przerwali poszukiwania. Na razie nie znaleziono ciała dziewczynki.

Prywatne przesłuchanie prywatnego detektywa. Całość rejestrowana przez trzy ukryte kamery. Na nagraniu matka sześciomiesięcznej Madzi. Po kilku minutach przyznaje się, że żadnego porwania nie było, miał być za to nieszczęśliwy wypadek. - Mamy ten wysoki próg w sypialni. Wychodziłam, ona była w kocu, w tym wszystkim. Spadła. Nawet nie wiem kiedy. Ten kocyk był śliski - mówiła matka Madzi.

Kilkadziesiąt minut później 22-letnia matka dziewczynki wskazała miejsce, w którym miała ukryć zwłoki dziecka. To ulica Ceglana w Sosnowcu, w pobliżu Przemszy. Pod jednym z drzew detektyw Rutkowski znalazł pakunek, z którego wystawała kurtka. To w niej miały znajdować się zwłoki Madzi. - Byłbym bardzo ostrożny i mam taki serdeczny apel do państwa, jeżeli będziemy mieli stuprocentową pewność, będziemy wtedy rozmawiać o tym, co się zdarzyło, co znaleźliśmy - mówi podkom. Paweł Warchoł, KMP w Sosnowcu.

Po kilkudziesięciu minutach pracy policyjnych śledczych znaleziono kurtkę. - W tej chwili policjanci dokonali wstępnych oględzin. Wskazane nam zawiniątko to była zwinięta kurtka, leżąca pod drzewem. Będziemy przeszukiwać ten teren - zapowiada asp. Adam Jachimczak, KWP w Katowicach. - Powiedziała w jednej z wersji, że dziecko złożyła pomiędzy drzewami, w drugiej wersji powiedziała, że dziecko położyła pod drzewem i jest faktycznie kurtka, w której mogłoby to dziecko być, albo jest też podkopane - stwierdza Krzysztof Rutkowski, prywatny detektyw. Na miejsce został ściągnięty przewodnik z psem tropiącym. Kolejne kilkadziesiąt minut poszukiwań nie przyniosło rezultatu.

Matka dziewczynki została przewieziona do policyjnej izby zatrzymań w Katowicach. Jej kiepski stan psychiczny nie pozwala jednak na przesłuchanie. Pierwszy raz kobieta przez prokuraturę została przesłuchana 10 dni temu, zaraz po zdarzeniu. - Mamy prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że te zeznania są wiarygodne - mówi Mirosław Miszuda, Prokuratura Rejonowa Sosnowiec - Północ. Jej wersję o uprowadzeniu dziecka potwierdziła wizja lokalna. Matka Madzi cały czas twierdziła, że została napadnięta przez nieznanego sprawcę.

Przez ponad półtora tygodnia dziewczynki szukała policja, rodzina, przyjaciele i sąsiedzi. Szukał też detektyw Rutkowski. Plakaty ze zdjęciem Madzi wisiały niemal w każdym polskim mieście. Wszyscy przez cały czas liczyli na jakiś trop, by schwytać kidnapera.

Dziś detektyw podkreśla, że od samego początku podejrzewał kobietę, ale dla dobra śledztwa wersji tej nie ujawniał. Według Rutkowskiego ojciec dziewczynki mógł o niczym nie wiedzieć. Ale to wyjaśni dopiero dalsze śledztwo. W katowickiej prokuraturze trwają przesłuchania rodziny półrocznej Magdy. Do tej pory policji nie udało się znaleźć dowodów na to, że tym razem kobieta mówi prawdę.

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
4 komentarze
~Kąpiel... (83.238.172.*)  |  2012-02-07, 11:43
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
Ja mam tylko takie pytanie... W KTÓRYM MOMENCIE matka Madzi mówiła, że dziecko wysunęło się z kocyka po kąpieli?! Media jak zwykle przekręcają fakty, a potem idzie dalej lawina słów powtarzanych przez ludzi, którzy "słyszeli"... Mówiła tylko "wychodziłam, ona była w kocu, w tym wszystkim". NIGDZIE nie ma wzmianki o rzekomej kąpieli dziecka. Zatem jest zdecydowanie możliwa i prawdopodobna wersja Katarzyny, jak również jej męża, który twierdzi, że gdy znosił wózek - dziecko żyło... Wypadek nastąpił po tym, jak matka wróciła z dzieckiem po pieluchy. I tu się wszystko zgadza. Dziecko naubierane, śliski koc... To jest możliwe.
~IREK (188.47.195.*)  |  2012-02-05, 10:06
odpowiedz  |  ocena: +1
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
CHYLIC GLOWY PRZED PANEM RUTKOWSKIM-WSZAK TO ON ZAWSZE PIERWSZY ROZWIAZE SPRAWY TAK JAK NP.MALEJ MADZI -A NASZA POLICJA TERAZ CHCE TEGO PANA UKARAC ZE NIE MA LICENCJI-PRZECIEZ BYL WYWIAD W TV I MOWIONO ZE TYLKO W UBIEGLYM ROKU BYLO 4500 ZAGINIONYCH DZIECI-ILE NASZA POLICJA ICH ODNALAZLA?????????????A PREMIE BYLY I TO NIE MALE-DO ROBOTY ZGNILE LENIE A NIE PRZEDAWNIAC WSZYSTKIE ZGLOSZENIA-POCHYLCIE CZOLA PRZED PANEM DETEKTYWEM RUTKOWSKIM I UCZCIE SIE OD NIEGO...........
~laleczkaxdd (79.190.43.*)  |  2012-02-04, 16:42
odpowiedz  |  ocena: -2
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
zal mi tej matki jak ona mpgla najpierw mogla zadzwonic po pogotowie i oni by sie nia zajeli a nie zabrac cialo na ruiny !!!!
~zalllllllllllllllllllllllllllllllllllllllll (193.238.20*)  |  2012-02-04, 13:24
odpowiedz  |  ocena: +2
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
przecież przez 2 dni trwały przeszukiwania, a ciało dziecka było tak blisko... Moim zdaniem policja faktycznie działała jak dzieci we mgle... i nie dziwie ... GDYBY NIE RUDKOWSKI BY SZUKALI PARE MIESIECY