"Saper" nominowany w plebiscycie National Geographic Traveler

2012-02-02 19:04, Adam Sierak

Jest coraz bardziej cenionym przez archeologów w Polsce poszukiwaczem skarbów. Artur Troncik, poszukiwacz skarbów z Siemianowic Śląskich został nominowany przez miesięcznik "Traveler" w kategorii odkrycie naukowe roku. Razem z naukowcami z Lublina odkryli cenną biżuterię, która może rzucać światło na okres średniowiecza. Przez swoją miłość do szukania miał jednak spore problemy.

Wiosną zeszłego roku do ekipy archeologów z Lublina dołączył Artur Troncik. To właśnie poszukiwacz skarbów z Siemianowic natrafił na najcenniejsze znaleziska. - Niestety ten skarb był zniszczony. Nie wiadomo z jakiej przyczyny. Prawdopodobnie jakieś zwierzątko musiało gdzieś tam norkę sobie przekopywać i przekopało się przez skarb niszcząc go. Biżuteria ze srebra i złota prawdopodobnie należała do wysoko postawionej osoby. Pochodzi z XIII wieku. Odkrycie z Czermna może okazać się przełomem w poszukiwaniach prowadzonych przez znawców średniowiecza Grodów Czerwieńskich.

Za to odkrycie archeolodzy i poszukiwacze skarbów zostali nominowani do podróżniczego Oskara. Mogą wygrać w plebiscycie znanego na całym świecie popularnonaukowego miesięcznika. - Chyba opinia publiczna zrozumiała, że nie chodzi tylko o sam skarb, ale chodzi o cały kontekst tego skarbu. Czyli zdarzenia historyczne, na które natknęliśmy się dzięki skarbowi. Skarb jest tylko pretekstem do opowiadani złożonej historii, o której nie mieliśmy pojęcia - wyjaśnia prof. Andrzej Kokowski, archeolog, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Artur Troncik jeszcze parę miesięcy temu przez niektórych był uznawany za złodzieja. Teraz pretenduje do miana odkrywcy roku. W czerwcu zeszłego roku informowaliśmy o sporze poszukiwacza z dyrekcją muzeum w Bytomiu. Troncik przekazał placówce kolekcję ponad 250 wykopanych z ziemi przedmiotów. - Jest to bogaty zbiór zabytków, głównie średniowiecznych. Militariów, ale oprócz tego są również zabytki starsze m.in. z V w. p.n.e. - mówił Marian Pawliński, archeolog Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu.

Oprócz nich do Bytomia trafiła szeroka dokumentacja zbiorów, którą Troncik spisywał przez lata. W ten sposób śląski poszukiwacz skarbów chciał wesprzeć muzeum. Według prawa wykopywanie przedmiotów bez nadzoru archeologa to przestępstwo. Artur Troncik w muzeum znalazł się na cenzurowanym. - Pojawiło się we mnie głęboko ugruntowane domniemanie, że w grę wchodzi nie tylko złamanie prawa polskiego, ale również prawa międzynarodowego - stwierdzał Dominik Abłamowicz, dyrektor Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu.

Troncik z wykazanej woli tygodniami musiał tłumaczyć się policji. W przypadku odkrycia w Czermnie głośno mógł mówić o swoim sukcesie. - W jednych województwach można współpracować jak widać. Współpraca kwitnie i efekty można podczas wielkich prezentacji oglądać, a w innych województwach trzeba się, że tak powiem spowiadać na policji.

Ta nominacja to także ukłon środowiska podróżników w stronę poszukiwaczy skarbów. - Pan Artur Troncik jak najbardziej zasługuje na to, żeby go wesprzeć w tym sporze. Aczkolwiek nominacja nie ma takiego bezpośredniego związku z tym konfliktem - uzasadnia Marcin Dzierżanowski, sekretarz redakcji National Geographic Traveler.

Bezsprzeczne, przynajmniej dla archeologów, którzy odważyli się na współpracę z poszukiwaczami, jest to że było warto. W Lublinie cieszą one oko na wystawie, w Bytomiu leżą w ciemnym magazynie.

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
2 komentarze
~ Generał (87.99.41.*)  |  2012-03-04, 17:17
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
Ceniony i sowicie opłacany. Kupić drogi sprzęt czy wynająć Sapera? Taniej wynająć ;-)
~krisss37 (46.20.58.*)  |  2012-02-08, 16:56
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
i gitara :) gratki