Puchar pod siatką
Rekord świata - najprawdopodobniej pobity w Będzinie. Klub siatkarski sprzedał wszystkie bilety na mecz Pucharu Polski w ciągu... dwudziestu siedmiu minut. Na mecz nie byle jaki, bo z najlepszą drużyną w kraju - Skrą Bełchatów. Co prawda będzinianie na papierze nie mają w tej konfrontacji większych szans, ale przed nimi jeszcze piątkowy rewanż w Bełchatowie. Jak przygotowywano się do tego siatkarskiego święta?
Małymi krokami do wielkiego sukcesu - bo takim jest niewątpliwie gra z jedną z najlepszych drużyn Europy - Skrą Bełchatów. - Sama nazwa rywala jest mobilizacją. Teraz trzeba troszkę ich ostudzić, żeby podeszli do tego meczu, jak do każdego jednego i zagrali na tyle, ile potrafią - Rafał Legień, trener, MOS Interpromex Będzin.
A potrafią wiele, bo w poprzedniej rundzie Pucharu Polski wyeliminowali inny klub z siatkarskiej ekstraklasy. Władze będzińskiego klubu nie mają wątpliwości, że ich czas w polskiej siatkówce jeszcze nadejdzie. Niekoniecznie w dwumeczu z bełchatowianami. - Na papierze nie mamy na pewno szans. Ale sport jest piękny i potrafi być niespodziewany, że tak się wyrażę. To wszystko zweryfikuje boisko, nawet te ściany piłki, i dyspozycja dnia - mówi Jacek Sitarek, wiceprezes, MOS Interpromex Będzin.
Zainteresowanie meczem było tak ogromne, że 270 biletów na trybuny kameralnej sali w Będzinie - Łagiszy rozeszły się w niecałe pół godziny. Chętnych było co najmniej pięć razy tyle niż dostępnych wejściówek. Kibice, którym udało się wejść na halę, wielkich złudzeń, co do ewentualnego sukcesu swojej drużyny nie mieli. - Obawiam się, że będzińska drużyna może mieć problem z pokonaniem drużyny Bełchatowa. Wiadomo, że jest to drużyna, która plasuje się dużo wyżej we wszystkich rankingach. Niemniej jednak myślę, że chłopcy będą walczyć i będzie fajne widowisko - mówi jeden z kibiców.
Chociaż kibicom wiary trochę brakuje, w siatkarzy z Będzina wierzą władze miasta. Dla nich nawet porażka miejscowej drużyny, nie przysłoni sukcesu promocyjnego. - To niecodzienny moment, kiedy najlepsza drużyna Polski przyjeżdża do naszego miasta. To doskonały moment dla promocji naszego miasta - stwierdza Daria Paterek, wiceprezydent Będzina.
W podobnej sytuacji kilka miesięcy temu były rezerwy Rozwoju Katowice, które w Pucharze Polski grały z Legią Warszawa. Promocja była, zabrakło tylko wyniku. - To nie jest łyżwiarstwo figurowe, gdzie liczą się wrażenia artystyczne. Tu liczą się bramki. Myśmy ich nie strzelili, a Legia obnażyła nasze słabości i strzeliła te bramki - mówił Mirosław Smyła, trener Rozwoju Katowice. Ale dla zawodników równie ważne jest to, że być może to dla nich jedyna szansa na grę z najlepszymi.

|
|
Ten artykuł nie zawiera jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy! |


















