Wraca sprawa zabójstwa księdza z Blachowni

2011-11-17 18:30, Marta Buchla

Głośna sprawa zabójstwa księdza z podczęstochowskiej Blachowni wraca na wokandę. Od wyroku sprzed roku, skazującego niespełna 18-letniego ministranta na 15-letni pobyt w więzieniu odwołała się zarówno prokuratura i obrona. Śledczy żądają 25 lat pozbawienia wolności, obrońcy chcą zmiany lub uchylenia wyroku. Teraz Sąd Apelacyjny w Katowicach będzie musiał odpowiedzieć, co pchnęło ministranta do tak strasznego czynu.

Zadał księdzu 35 ciosów nożem. Wyrok skazujący za zabójstwo, Dawid M. usłyszał rok temu. 15 lat więzienia, z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie po 10 latach. To jednak nie finał tej głośnej sprawy. Wyrok zaskarżyły zarówno prokuratura, jak i obrona. - Wnioski obu stron zmierzają do zmiany zaskarżonego wyroku, wniosek obrońcy zmierza do zmiany, także do jego uchylenia i przekazania sprawy do ponownego rozpatrzenia - wyjaśnia Paweł Pojnar, obrońca Dawida M. Prokurator wnosi o najwyższy możliwy wymiar kary, 25 lat więzienia. O zmianie ma zadecydować Sąd Apelacyjny w Katowicach. Sprawa od początku odbywa się za zamkniętymi drzwiami. - Jawność rozprawy mogłaby obrażać dobre obyczaje i interes prywatny, zarówno oskarżonego i pokrzywdzonego. Z uwagi na omawiane i roztrząsane szczegóły z ich życia intymnego i sfery prywatnej.

Sąd Okręgowy w Częstochowie odrzucił wcześniejszą linię obrony, sugerującą, że Dawid M. był molestowany seksualnie przez proboszcza. Motyw osobisty powrócił w apelacji. Morderstwo proboszcza w podczęstochowskiej Blachowni wstrząsnęło parafianami ponad trzy lata temu. Zaniepokojeni nieobecnością księdza parafianie, znaleźli jego zmasakrowane ciało na plebani. - Weszliśmy, otworzyła drzwi, oświeciła światło. Ja zobaczyłem tylko nogi i wyszedłem, ona została i zaczęła krzyczeć: ksiądz zabity, ksiądz zabity - wspomina Paweł Zawis, ministrant.

Po dwóch dniach intensywnych poszukiwań policja zatrzymała niespełna 18-letniego Dawida M. ministranta. W dniu zabójstwa ukradł księdzu 600 zł, rok wcześniej razem z innym ministrantem 20 tysięcy. - Żadnych odchyłów, on skończył niższe seminarium duchowne, chciał iść do wyższego, mama przychodziła i pytała jak to załatwić - wspomina Bronisław Zawis, ówczesny gospodarz cmentarza. O zażyłości łączącej proboszcza z ministrantem opowiedziała nam kilka dni po zabójstwie jego babcia. Przekonywała, że ksiądz Wojciech przyjeżdżał po jej wnuczka samochodem i zabierał na polowania. - Ksiądz mówi tak: ja bez Dawida żyć nie mogę, ksiądz tu przyjechał i ja mówię, wiesz co Dawid, nie chodź już tam - opowiadała babcia Dawida.

Tajemnicza znajomość, miała swój tragiczny finał. W Blachowni, nikt nie wątpi że zabójca powinien ponieść karę. - Na pewno jest od tego sąd, żeby wydawał wyrok, na pewno każdy jak zasłuży na karę. Miłosierdzie miłosierdziem, ale i karę powinien ponieść - uważa ks. Tomasz Dragan, Parafia Najświętszego Zbawiciela w Blachowni.

Łagodniejszą, czy surowszą - o tym zdecyduje sąd apelacyjny. Dawidowi M. udowodniono, że zabił księdza, bo kierowała nim chęć zysku. Czy miał także inny motyw, to ma się wyjaśnić w przyszłą środę.

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
1 komentarz
~gajowy Marucha (87.78.56*)  |  2011-11-20, 16:19
odpowiedz  |  ocena: -1
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
Tak koncza pedaly!