Argentyńska pożyczka
Nie mają zdolności kredytowej, a bardzo potrzebują pieniędzy. Z ich desperacji korzysta firma Skarbiec, która mami ludzi bez grosza przy duszy bajońskimi sumami pożyczek z niskim oprocentowaniem. Choć klienci wpłacają obowiązkowe i - co ważne - bezzwrotne opłaty sięgające tysięcy złotych, kredyty otrzymują rzadko.
W teorii wszystko wyglądało bajecznie. Wiesława Szymczak Z Knurowa chciała wziąć pożyczkę w PKF Skarbiec. Straciła półtora tysiąca złotych. Teraz przygotowuje dokumenty, które zaniesie wprost do prokuratury. - Skusiła mnie bardzo niska rata. Bo na trzydzieści tysięcy na 15 lat wyszło by mi 256 zł - mówi Szymczak.
Wystarczył podpis na kilku dokumentach i opłata przygotowawcza. Potem pieniądze miały spłynąć na konto. Ale - jak w wielu podobnych przypadkach - nigdy nie spłyną. - Zjawiają się osoby, które zawarły umowę przedwstępną z firmą Skarbiec, a teraz mają problemy z uzyskaniem pożyczki - mówi Agnieszka Kordasiewicz, Miejski Rzecznik Praw Konsumenta w Zabrzu.
Osoby, które twierdzą, że zostały oszukane przez Skarbiec, zgłaszają się nie tylko do rzecznika praw konsumenta. - Firma Skarbiec była w zainteresowaniu gliwickiej policji w tym roku oraz poprzednim. Odnotowaliśmy kilka przypadków w tej sprawie - stwierdza Wawrzyniec Wnuk, KMP w Gliwicach.
Na zainteresowaniu we wszystkich przypadkach się jednak kończyło. Po sprawdzeniu zawsze okazywało się, że Skarbiec działa czasem na granicach, ale zawsze w granicach prawa. Klucz do procederu, na którym ludzie tracą ostatnie, często też pożyczone pieniądze, mieści się właściwie w dwu jednostronicowych dokumentach. Oświadczeniu o wpłacie bezzwrotnej opłaty przygotowawczej i jednym z punktów umowy przedwstępnej, w którym kredytobiorca przyjmuje do wiadomości, że pieniądze które wpłacił w żadnym wypadku nie podlegają zwrotowi.
W gliwickiej siedzibie PKF Skarbiec pracownicy zasłaniają się dokumentami. Jak mówią opłata nie jest zwracana i jest to zwarte w umowie paragraf 14 punkt trzeci.
Klientom Skarbca gesty bezradności towarzyszą w oczekiwaniu na obiecane pieniądze. - Może je otrzymać, bo istnieje taka szansa, natomiast jest to bardzo znikomy procent takich ludzi - stwierdza Michał Bieniek, doradca finansowy, Open Finance.
Mały procent, bo zabezpieczenia pożyczki w formie hipoteki, zamrożonych tysięcy złotych, czy wielu żyrantów, jakich wymaga od swoich klientów Skarbiec, dla większości są nierealne. - Gdyby ktoś dokładnie przeczytał umowę, zastanowił się czy jest w stanie później sprostać takim wymaganiom doszedłby do wniosku , że są to wymagania ostrzejsze niżby stawiał bank - uważa Agnieszka Kordasiewicz, Miejski Rzecznik Praw Konsumenta w Zabrzu.
W rezultacie większość ludzi wpłacających bezzwrotną opłatę nie spełnia tych wymagań i nie dostaje nawet grosza, a Skarbiec wypełnia się ich pieniędzmi. Poszkodowanym i mocno sfrustrowanym zostają takie dialogi na Gadu Gadu: Jak mogą tak ludzi w konia robić? Mogą, proszę mi wierzyć....


















