Mija 10 lat od ataków terrorystycznych w USA

2011-09-11 16:07, TVS / Tomasz Brzoza

Świat upamiętnia 10. rocznicę ataku na Nowy Jork i Waszyngton, największego ataku terrorystycznego w historii, w którym zginęło prawie 3000 osób. Główne uroczystości odbywają się na Manhattanie, gdzie dekadę temu dwa samoloty porwane przez terrorystów uderzyły w wieżowce World Trade Center. Odnaleźliśmy ludzi, którzy bardzo dobrze pamiętają ten dzień. Byli wtedy w Nowym Jorku.

Nowy Jork, 11 dzień września 2001 roku. Trzy minuty po godzinie dziewiątej rano drugi samolot porwany przez terrorystów uderza w południową wieże World Trade Center. Obrazek ten doskonale pamięta nowojorczyk, Felix Danso. Był wtedy w liceum. Po ataku lekcje zostały przerwane. Wszyscy uczniowie i nauczyciele wpatrzeni byli w ekrany telewizorów. - Nikt nie potrafił powiedzieć słowa, wszyscy płakali w mojej klasie, to był bardzo smutny dzień. Chwilę potem kolejny cios, dalej oglądaliśmy wiadomości i zobaczyliśmy, że kolejny samolot się rozbił, tym razem uderzył w Pentagon, wtedy pomyśleliśmy "o mój Boże, Ameryka została zaatakowana" - wspomina.

Jeszcze trudniej było uwierzyć w to, że bliźniacze wieże zawaliły się. W sumie w zamachach z 11 września zginęło blisko trzy tysiące osób, w tym ponad trzystu strażaków, którzy brali udział w akcji ratowniczej. W "strefie zero" śmierć poniosło też sześciu Polaków. - Zwracam się do wszystkich narodów i ludzi dobrej woli z najgorętszym apelem: budujmy nasz świat wokół osi dobra, wokół takich wartości jak pokój, solidarność i miłosierdzie - mówił we wrześniu 2001 roku Aleksander Kwaśniewski.

Andrzej Matysik, dziennikarz muzyczny, w tym miejscu był wiele razy. Jak mówi od strzelistych wież bardziej fascynowała go scena tuż pod nimi. To właśnie tu codziennie odbywały się darmowe koncerty, także te bluesowe. To artysta, który kilka lat po zamachu znalazł się na okładce muzycznego czasopisma. Do Nowego Yorku wrócił cztery lata po zamachu. Zastał plac budowy ogrodzony płotem. - Na tej siatce tysiące zdjęć ofiar, tysiące odręcznych karteczek osobistych dedykowanych tym ludziom. To było straszne wrażenie, tam się nie chciało wchodzić - mówi.

Przez wiele lat do tragedii z 11 września nie chciał wracać i Javits Jacob. Dziś ma 17 lat i wciąż nie rozumie dlaczego do tego doszło. I choć życie w Stanach Zjednoczonych wróciło do normy to, jak mówi, już nigdy nie będzie takie samo. - Okropne, przez bardzo długi czas ludzie byli załamani, zdruzgotani, nie mogli, tak jak ja, zrozumieć dlaczego to się stało. To był pierwszy raz kiedy ludzie w Nowym Jorku doświadczyli terroryzmu tak blisko - mówi.

Za zamachem stać miała Al-Kaida, największa na świecie organizacja terrorystyczna.  - Jeszcze nikt nigdy nie upokorzył wielkiego mocarstwa aż do takiego stopnia nawet. Jeśli to nie był sukces Al-Kaidy to tym chętniej wypięła ona pierś po ordery, czyli tak naprawdę po popularność w świecie islamskim - mówi dr Bogdan Pliszka, politolog.

Po zamachu z 11 września prezydent George W. Bush wypowiedział wojnę terrorystom. - Dzień 11 września stał się jedną z najważniejszych cech współczesnych stosunków międzynarodowych, dzieląc w sposób wyraźny na okres przed i po również amerykańską politykę zagraniczną - tłumaczy Justyna Tomala-Wawrowska.

Poprawiono przede wszystkim system bezpieczeństwa. Zwłaszcza na lotniskach. Na własnej skórze odczuli to przede wszystkim pasażerowie, nie tylko ci zza Wielkiej Wody.  - Stosujemy wiele nowych, nowoczesnych urządzeń przy kontroli, a to wszystko kosztuje. Zmieniły się także przepisy, które powodują, że jest większe współdziałanie wszystkich służb - tłumaczy Andrzej Tomasik, prezes Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego. Opublikowane ostatnio nagrania rozmów między wieżą kontrolną, pilotami a władzami wojskowymi pokazują, że nikt w Stanach nie był na ten atak przygotowany.

10. rocznica ma być wyjątkowa. Koncerty, wydania książkowe i filmowe dotyczące zamachów z 11 września, a za 4 lata, w miejscu gdzie stały wieże WTC, ma powstać Światowe Centrum Handlu.

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
5 komentarzy
~CZLEK (79.185.23*)  |  2012-01-12, 22:01
odpowiedz  |  ocena: -4
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
ILE MOZNA LUDZIOM WCISKAC KIT DAJCIE JUZ SPOKUJ Z TYMI TERRRORYSTAMI HEHEHEH ZALOSNE
~sisi (87.205.223*)  |  2011-09-15, 13:55
odpowiedz  |  ocena: -5
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
kiler -ty samolubie!
~killer (89.107.15*)  |  2011-09-12, 16:26
odpowiedz  |  ocena: -5
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
CO NAS TO POLAKÓW OBCHODZI ROBICIE WIELKIE HALO
~gość (91.193.208.*)  |  2011-09-12, 11:03
odpowiedz  |  ocena: -4
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
http://www.youtube.com/watch?annotation_id=annotation_979574&src_vid=JUpLVnzMsog&feature=iv&v=OYcXccuw3_k
~dupcengier26 (81.210.24*)  |  2011-09-11, 16:42
odpowiedz  |  ocena: -5
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
Jemeński Żyd, Osama Bin Laden, którego poszukiwano rzekomo od 10 lat, nie żył już w grudniu 2002 roku. Ale to nie jest istotne. FBI nawet go nie poszukiwało w związku z zamachem na WTC! Figurował na liście najbardziej poszukiwanych, ale nie za zamach na WTC. Dlaczego więc siwy palant i ta cała masońska telewizja, która się zwie polską to nam wmawia?! Al Kaida, owszem brała udział w zamachu, ale jako twór CIA, MI5 i Mossadu. Terror, który się tamtego dnia wydarzył nie pochodził od Arabów, a od agentów służb międzynarodowych – głównie Mossadu z czynnikami w CIA – to ujawnił były prezydent Włoch, Francesco Cossiga na pierwszej stronie, w drugim co do popularności dzienniku włoskim Corierre della Sera 30 listopada 2007 roku. Agenci Mossadu przyznali się na żywo co do celu ich pobytu w USA na żywo w telewizji izraelskiej, że „mieli zadanie rejestracji wydarzenia”! Zamach na World Trade Center był detonacją trzech bomb jądrowych 150 kiloton każda – pod budynkami 1, 2 i 7. O tym ostatnim się zresztą mało mówi, bo nie uderzył w niego żaden samolot. Rozbiórka budynków za pomocą urządzeń nuklearnych była przewidziana w planach budynków, amerykańskie prawo wymaga podania od planisty metody wyburzenia. W latach budowy WTC nie było innej metody wyburzenia konstrukcji opartej na siatce potężnych kolumn stalowych wypełnionej betonem, jak nuklearna. Wbrew temu co można sądzić, metoda ta jest bezpieczna, promieniowanie gamma jest pochłaniane niemal w 100% przez grubą warstwę ziemi i skał. Groźne mogłoby być odsłonięcie ruin, ale te niemal w całości zapadają się do utworzonej pod ziemią wielkiej komory. Wybuch bomb, które w przypadku budynków WTC były na głębokości 77 metrów, spowodował falę sejsmiczną, która sproszkowała budynki powyżej. Wybuchy zostały zarejestrowane przez sejsmografy. Duża część fali poszła w kierunku najmniejszego oporu, a więc w górę – na budynek. Pozostała energia utworzyła wielką podziemną komorę, do której zapadła się większość sproszkowanych budowli. Na zdjęciach lotniczych zrobionych zaraz po katastrofie wyraźnie widać rozmiar zniszczeń. Ze znanych źródeł energii, jedynie nuklearna jest w stanie sproszkować blisko 2 miliony ton betonu i stali. Tłumaczenia, że tony paliwa osłabiły konstrukcje stalowe i dlatego budynki się zapadły, są kryminalne, nie mają żadnych podstaw naukowych – proste obliczenia mogą wykazać o ile mogła się podnieść temperatura pół miliona ton stali w każdym z budynków na skutek spalenia paliwa i pożarów w budynku. Tych ostatnich zresztą było niewiele, o czym świadczą rozmowy telefoniczne ze strażakami. Duża część paliwa, o ile nie całość spaliła się zresztą podczas wybuchu powstałego przy uderzeniu samolotów. To też można by dość łatwo obliczyć – czy ktokolwiek się o to pokusił? Żaden budynek o stalowej konstrukcji się nie zapadł na skutek pożaru, w Madrycie 40 piętrowy wieżowiec palił się przez 2 doby i się nie zawalił.