Tragedia w Rosji wstrząsnęła także polskim hokejem

2011-09-08 15:45, TVS / Adam Szaja

Mieli dolecieć na pierwszy mecz w sezonie. Jednak tuż po starcie, samolot z hokeistami Lokomotiwu Jarosław runął na ziemię. Na miejscu zginęły czterdzieści trzy osoby. Tylko dwóm udało się przeżyć katastrofę. Ta tragedia wstrząsnęła nie tylko rosyjskim, ale też światowym hokejem. My rozmawialiśmy dziś z zawodnikami, którzy znali tragicznie zmarłych.

W ciszy, zadumie i z wielką pokorą. Tak rozpoczął się poranny trening katowickich hokeistów. To w hołdzie ofiarom wczorajszej katastrofy samolotu w Rosji. - Znałem trzech czeskich hokeistów, którzy tam zginęli. Marka znałem najlepiej, bo graliśmy razem w jednej drużynie w szkole. Bardzo dobry hokeista, sympatyczny człowiek. Także tych ludzi naprawdę szkoda - mówi Jiri Raszka z HC GKS Katowice. Samolot z czterdziestoma pięcioma osobami na pokładzie runął na ziemię tuż po starcie z lotniska w Jarosławiu. Hokeiści Lokomotiwu lecieli na pierwszy w sezonie mecz Kontynentalnej Ligi Hokejowej do Mińska.

Na pokładzie byli w przeważającej części Rosjanie. Jednak oprócz nich w drużynie Lokomotiwu grali między innymi Czesi, Słowak, czy Szwed polskiego pochodzenia. - To straszne, co się stało. Może w niebie potrzebują nowych zawodników, bo tego lata odeszło wielu hokeistów nie tylko tych wczoraj w Rosji, ale też kilku graczy NHL - mówi ze smutkiem David Small, trener HC GKS Katowice

Rosyjska tragedia wstrząsnęła hokejem na całym świecie. Bardzo przejęty katastrofą jest Słowak - Milan Furo, którego rodak leciał tym samolotem. Jednak jak mówi - mimo, że kosztuje to dużo wysiłku, to trzeba się wziąć w garść. - Życie idzie dalej, każdy z tym musi dać radę i dalej musimy się skupić na swojej pracy, ale na pewno w naszych sercach wszyscy, którzy tam zginęli, zostaną - przyznaje.

Na miejscu katastrofy zapalono setki zniczy. Hołd ofiarom oddał też prezydent Rosji, Dimitrij Miedwiedew. Jak mówią specjaliści od sportowej historii, wczorajsza katastrofa choć tragiczna w skutkach, nie była pierwszą, ani na pewno ostatnią, w której zginęli sportowcy. - Paradoksalnie wszystko zaczęło się od hokeja. 1948 rok i katastrofa nad kanałem La Manche, gdzie zginęło sześciu hokeistów reprezentacji Czechosłowacji. Katastrofa, o której mało się mówi, a Czesi o niej do dzisiaj pamiętają - zapewnia Jakub Kubielas, dziennikarz "Sportu".

I zapewne o katastrofie w Rosji, będzie pamiętać długo cały hokejowy świat. A przede wszystkim o zawodnikach, których w nim teraz zabraknie.

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
1 komentarz
~sica (31.174.69.*)  |  2011-09-08, 20:15
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
pokój im :(