Z głębi serca... Paulina po pierwszej operacji
Paulina Sroka z Dolędzina koło Raciborza w październiku ubiegłego roku została poparzona podczas wybuchu butli z gazem. Historia dziewczynki, która wróciła po swoją babcię do płonącej kuchni poruszyła wiele osób. Dziś Paulina przeszła pierwszą operację. Lekarze próbowali usprawnić prawą rękę dziewczynki. Przed nią jeszcze kilkanaście podobnych zabiegów.
To dopiero początek długiej drogi do zdrowia. Paulina jest już po operacji w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie. - Usunęliśmy olbrzymie blizny z prawej ręki - od barku po nadgarstek, dzięki czemu w znacznym stopniu kończyna została wyprostowana - tłumaczy dr Jan Skirpan, Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie.
Teraz zoperowana ręka będzie się goić trzy tygodnie. Potem Paulina trafi do szpitala ponownie - na operację nadgarstka i dłoni. Za te zabiegi rodzice dziewczynki nie będą musieli płacić. - Mówili nam, że musimy zbierać pieniążki, bo będziemy musieli część operacji opłacić. Okazało się, że nie musimy za nią płacić i to było dużym zaskoczeniem - jestem w szoku. Jestem bardzo wdzięczna lekarzowi - mówi Ewa Sroka, mama Pauliny.
Wdzięczności nie kryje również ks. Joachim Kroll, który wspiera rodzinę Pauliny. Dziś towarzyszył dziewczynce w szpitalu. - Przed operacją Paulinka była najpierw rozluźniona, taka radosna, ciepła, otwarta. Dzieciątko nie zdaje sobie sprawy, co ją czeka - mówi ks. Joachim Kroll, parafia Św. Trójcy w Modzurowie.
A Paulinę czeka jeszcze wiele bólu, o czym przekonała się opiekunka Pauliny - Klaudia Koszany. Będąc dzieckiem przeżyła podobny wypadek. Dziś jest przekonana o możliwości wyleczenia Pauliny. - Ona ma proboszcza, ma parafian, telewizję. Ma widzów, ma rodziców - ktoś jej pomaga. Widoczna jest miłość - stwierdza.
Historia Pauliny poruszyła wiele osób z całej Polski. Na konto fundacji TVS, której jest podopieczną wciąż trafiają pieniądze na jej leczenie. - Wszystkie pieniądze, które zebrane zostały na koncie fundacji na rzecz Paulinki, przeznaczone zostaną na kosztowna rehabilitację, dalsze leczenie oraz zakup środków medycznych - informuje Barbara Kukiełka, Fundacja TVS.
Potrzeby są ogromne, a leczenie długoletnie. Paulina w walce o powrót do zdrowia nie jest już jednak sama, a wsparciem otacza ją coraz więcej osób.






















