Zabrze: Przeprowadzono pionierski przeszczep płuc u chorego na mukowiscydozę

2011-04-13 19:31, Anna Ujma

Tą operacją pokonali kolejną barierę w polskiej medycynie. Lekarze ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu przeszczepili płuca u 30-letniego pacjenta chorego na mukowiscydozę. To pierwsze taka operacja w Polsce. Do tej pory pacjenci z naszego kraju na transplantacje musieli wyjeżdżać za granicę.

Forma coraz lepsza każdego dnia. Damian Król wytrwale trenuje, choć miesiąc temu przeszedł skomplikowaną operację. - Jak tylko się dowiedziałem, że jest możliwy przeczep u osób chorych na mukowiscydozę to się bardzo uradowałem - wyznaje. Jego radość była tym większa, że operacja mogła odbyć się w kraju. Do tej pory było to niemożliwe. Chorzy na mukowiscydozę, czyli ostrą niewydolność płuc, na transplantację płuc musieli wyjeżdżać za granicę.

Pionierską operację w Zabrzu przeprowadził dr Jacek Wojarski, wychowanek prof. Mariana Zembali. Była to pierwsza w ogóle i pierwsza udana tego typu operacja. To dobra wiadomość dla chorych. Bo w naszym kraju na przeszczep płuc każdego roku czeka dziesięciu do piętnastu chorych na mukowiscydozę. Transplantacja to dla nich jedyny ratunek. - Do 2014 roku będziemy ośrodkiem, który będzie w stanie przeprowadzić od 80 do 120 przeszczepów płuc, tak jak Pittsburgh czy Wiedeń - uważa prof. Marian Zembala, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

W Polsce to Zabrze będzie stolicą przeszczepów płuc. To właśnie tu powstać ma narodowy ośrodek transplantacji serca i płuc u dorosłych i dzieci, w tym chorych na mukowiscydozę. Dzięki przeszczepowi ich życie można wydłużyć nawet o kilkadziesiąt lat. - Do tych zabiegów, zresztą bardzo ryzykownych, kwalifikuje się chorych, których czas przeżycia jest już bardzo limitowany. Przewidujemy, że tacy chorzy z bardzo dużym prawdopodobieństwie nie przeżyliby nawet dwóch lat - mówi dr Jacek Wojarski, kardiochirurg.

Do tej pory w Zabrzu dokonano 50 przeszczepów płuc u osób z różnymi chorobami. Andrzej Marchewka nowe płuca otrzymał 3 lata temu. Dzięki nim rozstał się z aparatem tlenowym. - Po operacji już go nie biorę. Koncentrat leży w domu, zamknięty w szafie, a ja biegam po schodach i w ogóle wszędzie - mówi. Pacjenci już rok po operacji mogą prowadzić aktywny tryb życia. Damian Król szpitalne łóżko na te domowe zamieni już jutro. - Mówili, żebym się nie poddawał, że we mnie wierzą, no i się udało - cieszy się.

Damian Król wygrał batalię o zdrowie, przed nim jeszcze kilka miesięcy rehabilitacji. Mimo to za rok planuje zdobyć Rysy.

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
2 komentarze
~Figaro (62.111.178*)  |  2011-11-13, 15:35
odpowiedz  |  ocena: +1
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
No i co dalej? Jeden, jedyny przeszczep pluc u chorego na mukowiscydoze i to ponad pol roku temu - to powod do hurraoptymizmu?! To raczej smutne, bo blokuje droge na przeszczepy zagraniczne. Wszak NFZ moze teraz powiedziec: przeszczepiamy w Polsce. Czy przeczywiscie "przeszczepiamy"? Czy tylko RAZ przeszczepilismy? Bo to istotna roznica. Pacjentowi gratuluje, lekarzom tez. Choc skromnosc bylaby tu wskazana. JEDEN przeszczep wobec ponad 100 przeszczepow pluc wykonywanych rocznie, chocby w Wiedniu, to raczej slaby powod do samozachwytow. Obawiam sie "spoczęcia na laurach"
~brajan34 (195.88.90.*)  |  2011-04-13, 21:30
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
NARESZCIE DAMIAN ! TYLE CZASU MUSIAŁEŚ SIĘ MĘCZYĆ ! POZDRAWIAMY