Akustyczny koncert legendy rocka w kopalni Guido

2011-04-02 20:05, Tomasz Brzoza

Legenda rocka i były wokalista grupy Marillion "Fish" gra dziś akustyczny koncert pod ziemią. Występ w kopalni "Guido" to część sporej trasy koncertowej, bo liczącej aż jedenaście występów. Na brak fanów w Polsce muzyk nie ma co narzekać. Bilety na zabrzański koncert wyprzedano już kilka miesięcy temu.

Kopalnia "Guido" zrobiła na nim wrażenie. Choć jego dziadek był górnikiem w Szkocji, on sam pod ziemią znalazł się dziś pierwszy raz. - To jest naprawdę dziwne i niesamowite doświadczenie. Nigdy nie mógłbym wydobywać węgla - wyznaje "Fish", muzyk. Ale już zagrać i zaśpiewać kilkaset metrów pod ziemią jak najbardziej.

Występ w kopalni Guido to część trasy koncertowej. Na zabrzański występ "Fisha" bilety wyprzedały się już kilka miesięcy wcześniej. - Wiem, że na licytacjach bilety sięgnęły astronomicznych sum, nawet do 800 złotych. Ale to świadczy tylko o tym, że "Fish" nadal jest starym dobrym "Fishem" i dzisiaj pokaże to w kopalni "Guido" - mówi Tomasz Masoń z zabytkowej kopalni "Guido".

Przekonany jest o tym Przemysław Juroszek. Powiedzieć o nim, że jest fanem to za mało. Ma albumy, single, książki, koszulki, zdjęcia i autografy. Jego miłość do "Fisha" i tworzonej przez niego muzyki rozpoczęła się czternaście lat temu. - W 1997 roku wygrałem bilety w Trójce i poszedłem na jego koncert. Ten facet ma niesamowity kontakt z publicznością. To co zaprezentował wtedy na scenie było niesamowite i po prostu wciągnęło mnie - wspomina.

"Fish" w 1988 roku rozstał się z Marillion i rozpoczął karierę solową. Na koncie ma kilkanaście albumów studyjnych. Niebawem ukazać ma się kolejny. Choć na koncertach nowych utworów na razie nie gra. - Na koncerty przychodzą głównie osoby, które słuchały właśnie Marillion, a niekoniecznie jego solowych dokonań. Dlatego podejrzewam, że na zabrzańskim koncercie po zaprezentowaniu kawałków ze swoich solowych płyt będzie też musiał zagrać kilka utworów ze starego Marillion, żeby wszyscy wyszli zadowoleni - uważa Adam Złotorowicz, dziennikarz "Antyradia".

O to jednak nie musi się martwić. Bo Polska publiczność kocha "Fisha". Na tyle mocno, że wielu fanów jeździ za nim po całym kraju. Zresztą, on też pokochał Polskę. Ma nadzieje, że w przyszłym roku znów tu przyjedzie. Tym razem nie jako muzyk a kibic piłki nożnej. - Mam wielką nadzieję, bo to byłoby dla mnie coś cudownego, gdyby Szkocja zakwalifikowała się na Euro i mógłbym tu przyjechać, żeby oglądać piłkę - mówi.

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
0 komentarzy
Ten artykuł nie zawiera jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!