Bal charytatywny wsparł budowę tyskiego hospicjum

2011-02-06 19:25, Marta Buchla

To tam mają zapomnieć o towarzyszącym im bólu i poczuć ulgę w cierpieniu. Data ukończenia budowy tyskiego hospicjum wciąż jest nieznana, bo wciąż brakuje siedmiu milionów złotych na ten cel. By prace nie zostały wstrzymane, wsparcie organizuje coraz więcej osób. Pieniądze zebrane na balu charytatywnym w tyskich Promnicach w całości przeznaczono dla hospicjum.

W aukcji stawką było kilka obrazów, a nawet tort. Jednak bal w rytmach latino to nie tylko wyszukane kostiumy i tańce. Impreza miała wesprzeć budowę tyskiego hospicjum. - To są osobiste doświadczenia. Doświadczenia, które dotknęły kilka osób z moich bliskich. Wiem jak trudno jest wtedy rodzinie, rodzinom żeby być z nimi - podkreśla Józef Kuklok-Opolski, architekt, autor projektu hospicjum.

- Niewiele osób na co dzień o tym myśli, ale warto o tym myśleć, warto o tym pamiętać, bo każdy z nas może się znaleźć w takiej sytuacji - dodaje Marta Skorupka-Majchrzak, uczestniczka balu.

Kilkudziesięciu gości kilkunastoma tysiącami złotych wsparło budowę. Z roku na rok coraz trudniej pomieścić tu wszystkich, którzy chcą wspierać hospicjum. - Gdyby sale promnickiego zameczku potrafiły zmieścić 200 osób, z pewnością też znalazłoby się tylu chętnych - stwierdza Aurelia Chruścicka, prezydentka klubu Soroptimistic International w Tychach.

Rąk do pomocy jest coraz więcej, ale do ukończenia budowy tyskiego hospicjum brakuje jeszcze aż siedmiu milionów złotych. - Gdybyśmy mieli te pieniądze, to bardzo szybko by ta budowa powstała. Założenia mamy takie, że budujemy w taki sposób, na ile mamy pieniążków - tłumaczy Wiesława Sieczka, Hospicjum im. św. Kaliksta I w Tychach. Dlatego trudno określić, kiedy budowa zostanie zakończona. Na całodobową opiekę przy użyciu nowoczesnego sprzętu będzie tu mogło liczyć trzydzieści osób. Hospicjum św. Kaliksta w Tychach to czterdziestu pacjentów, których w chorobie wspiera kilkanaście lekarzy i pielęgniarek. Na razie w domach podopiecznych.

Henryk Szczygieł po przeszczepie szpiku nie może chodzić. Wsparcie z hospicjum ma do dyspozycji przez całą dobę. - Na pewno by było wielkie utrudnienie, bo jak coś się dzieje to dzwonimy do pani doktor i zaraz przyjeżdża. Tak jak i siostra, czy pobieranie krwi to na każde wezwanie. Ale rola hospicjum nie kończy się tylko na przynoszeniu ulgi pacjentom. - Jak widzę jakie jest podejście pań z hospicjum, że one bardzo spokojnie do tego podchodzą, to mnie to uspokaja i po drugie takie ludzkie podejście. Jestem wdzięczna naszej pani doktor, pielęgniarce, pani psycholog - wyznaje Krystyna Pałyga, córka pacjentki hospicjum.

Bo stracie ze śmiertelną chorobą toczą też bliscy pacjentów. Wyczekując kiedy powstanie miejsce, w którym także oni będą mogli liczyć na wsparcie.

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
0 komentarzy
Ten artykuł nie zawiera jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!