Noworoczny turniej dziennikarzy w halowej piłce nożnej

2011-01-08 19:46, Adam Szaja

Na co dzień w redakcji, przy biurku czy z mikrofonem i kamerą w terenie. Dziś zamienili swoje środowisko na boisko piłkarskie i rozegrali swoje małe mistrzostwa Śląska i Zagłębia. Dziennikarze, bo o nich mowa, spotkali się już po raz ósmy na corocznym turnieju w Sławkowie. Nie zabrakło też reprezentacji Telewizji Silesia, która zajęła drugie miejsce. Najlepszym piłkarzem turnieju, został wybrany nasz redakcyjny kolega Adam Szaja.

Radość w ekipie Telewizji Katowice w pełni uzasadniona, bo właśnie ta drużyna wygrała ósmy już turniej noworoczny w Sławkowie. Obsada jak zwykle była bardzo mocna. Od drużyny TVN, poprzez TVP, "Dziennik Zachodni", Radio Katowice, redakcję Ziemi Będzińskiej po reprezentację Telewizji Silesia. - Dziennikarze mają nie tylko ostre pióro, ale także ostrą nogę, bo już parokrotnie dochodziło tutaj do małych wypadków w grze, ale wszystko skończyło się szczęśliwie - mówi Janusz Mróz z UM w Sławkowie.

Piłkarze z dużym dystansem mówią o swoich umiejętnościach. - Nie czuję się bohaterem, w końcu cała drużyna doszła do finału, cała drużyna zajęła drugie miejsce, ja tylko strzelałem bramki i pomagałem drużynie jak mogłem - mówi Krzysztof Pieczyński z TVS.

- Gdybyśmy piłkarsko mieli zarabiać na życie, to podejrzewam, że mielibyśmy dzisiaj mega problem. Dlatego robimy to co robimy, a tutaj jednak traktujmy to jako zabawę - stwierdza Dariusz Kmiecik z TVN. I chyba bardzo słusznie. Bo ci, którzy na co dzień decydują o faulach i kartkach - w ocenach poziomu zawodów także byli ostrożni. - Poziom jak poziom. W takich turniejach wiadomo, że nie będzie nigdy wysoki, bo to są sami amatorzy, pracownicy - przyznaje Henryk Kurek, sędzia piłkarski.

Drugie miejsce w turnieju zajęła drużyna Telewizji TVS. W nieco zmienionym składzie. - Trzymam kciuki za moich wciąż kolegów, bo to czasem się mówi byłych kolegów, ale wciąż kolegów. Macie potencjał, są godni następcy, więc chyba jest okej, jeżeli zawodnik odchodzi a przychodzą nowi - mówi Rafał Kędzior, były zawodnik TVS. I do tego całkiem nieźle sobie radzą. Choć piłka - to jednak sport nieobliczalny. - Wygrywając 3:2 z TVS-em w pierwszym meczu, w drugim przegrywamy 4:3. W sporcie wszystko jest możliwe. Jedna nieudana akcja, bramkarz puści miedzy nogami piłkę, tak zwanego flaka, no i wynik meczu zmienia się na naszą niekorzyść, ale za to jest widowisko, taki jest sport - uważa Wojciech Pacula z Radia Katowice.

Tegoroczny turniej - to już historia, które jednak we wszystkich redakcjach będzie mocno rozpamiętywana. - Jeżeli ktoś popełni błąd, to ma kompletnie przechlapane zarówno u kolegów z drużyny, jak i u rywali, bo mu to wypominają przez wiele miesięcy - mówi Michał Cader z TVP Katowice.

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
0 komentarzy
Ten artykuł nie zawiera jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!