"Big jump" czyli kąpanie się w rzece

2010-07-11 20:27, Marcin Pawlenka

Punktualnie o 15 mieszkańcy ośmiu polskich miast podobnie jak w całej Europie wskoczyli do rzek. Wszystko w ramach akcji "Big Jump", która ma przypomnieć rządom o tym, że za pięć lat wody powierzchniowe powinny być zarówno czyste chemicznie, jak i biologicznie. Tak przynajmniej nakazuje dyrektywa unijna, która wejdzie w życie w 2015 roku. O akcji nie zapomnieli też mieszkańcy Śląska. W Wiśle, Przemszy i Brynicy kąpieli używali i starsi i młodsi.

Na Śląsku nie w każdej rzece można się wypluskać. W miejscowości Brynica to się udało. - Trzeba się trzymać z Europą. Chcemy by Brynica była czysta i zadbana, tak jak większość rzek w Europie - mówi Irena Świerc, Forum Kobiet z Miasteczka Śląskiego. Chociaż to Big Jump, spektakularnych skoków do rzeki nie było. Tak naprawdę nie o skakanie tu chodzi. - Naprawdę chodzi o pojednanie człowieka z rzekami. Czyste rzeki mogą służyć ludziom, zwierzętom, mogą podnosić jakość życia. Wchodzimy do wody z takim przekazem - tłumaczy Jacek Bożek z Klubu Gaja.

Nie wszystkie, o czym wiedzą ci, którzy nie tylko nie mają zamiaru się w nich kąpać. Ale nawet pomoczyć kija. - Niestety rzeki są bardzo zanieczyszczone. Z resztą widać to nawet po jeziorze Dzierżno, które kiedyś było bardzo czyste, a w tej chwili jest po prostu brudne  - mówi Mirosław Kosik, wędkarz z Zabrza.

Drama w Pyskowicach jeszcze kilkanaście lat temu była ściekiem. Dzisiaj jest rzeką, którą uznano za górską. Nie bez powodu. - Nie do pomyślenia po prostu, żeby w  tej wodzie  były tak szlachetne gatunki ryb jak pstrąg - mówi Włodzimierz Nocuń, PZW w Gliwicach.

Pstrągi na pewno nie żyją w Kłodnicy w Gliwicach, wciąż zanieczyszczonej. Optymiści wierzą jednak, że majowa powódź, podobnie jak dla innych rzek była zbawienna. - Środowisko, zwłaszcza rejony, na których niegdyś kwitnął przemysł, oczyszczają się naturalnie przez to, że powódź zabiera ze sobą wiele  zanieczyszczeń, które nagromadziły się przez te lata - mówi Nocuń.

Dalej się gromadzą. W Brynicy rzeka jest czysta, ale kilka kilometrów dalej odcinek tej samej rzeki jest daleki od ideału. - W Piekarach Brynica jest brudna, a tu jest czysta, ponieważ właśnie tu wypływa. - Odcinek, który biegnie przez miasto jest zanieczyszczony przez ścieki z zakładów przemysłowych - mówi Ignacy Majowski, mieszkaniec Piekar Śląskich.

Lata zanieczyszczania, a tylko pięć lat na oczyszczenie. Tak przynajmniej nakazuje unijna dyrektywa, zgodnie z którą wszystkie polskie rzeki mają zostać oczyszczone do 2015 roku.

 

 

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
0 komentarzy
Ten artykuł nie zawiera jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!