Słynny polarnik chce przepłynąć kajakiem Wisłę

2010-03-05 17:47, Tomasz Brzoza

959 kilometrów - tyle zamierza pokonać podróżnik Marek Kamiński, tym razem w kajaku. Płynął będzie Wisłą - z Oświęcimia do Gdańska. Ma mu to zająć niecałe czternaście dni. Noce będzie spędzał na brzegu, a żywił będzie się rybami z Wisły. Podróżnik kolejną ekstremalną przygodę rozpoczyna już jutro. Dziś odbył się generalny trening.

Ta wyprawa będzie nietypowa, bo zamiast śniegu wokół Marka Kamińskiego tym razem będzie jedynie woda. Polarnik całkiem sam zamierza przepłynąć Wisłę kajakiem. - Pomyślałem sobie, że fajnie by było przepłynąć ją zimą, ale nikt się nie spodziewał, że będzie taka zima, jaka jest w tym roku - wyznaje. Czyli mroźna i dosyć długa.

Jeszcze gdzieniegdzie na rzece można znaleźć lód, ale jak mówi sam podróżnik, gdy się już powiedziało A to trzeba też powiedzieć B. Dlatego popłynie mimo niesprzyjającej aury. - Nurt jest dosyć szybki i jest też wysoki poziom, więc tak łatwo nie będzie, szczególnie na tym górnym odcinku Wisły, gdzie brzegi są wysokie - wyjaśnia Katarzyna Rojek, Zimowa Ekspedycja "Wisła".

Podróżnik spływ rozpocznie w Broszkowicach pod Oświęcimiem. Metę zaplanował w Gdańsku. Łącznie do przewiosłowania ma blisko tysiąc kilometrów. Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem powinno mu to zająć dwa tygodnie. Gdy już będzie w trasie czeka go niezły survival. - Spanie w namiocie, jedzenie będzie się opierało głównie o ryby z Wisły, które już przedtem zostały złowione i zamrożone, będę pił wodę z Wisły, mam zamiar ją filtrować. Tak to będzie wyglądało - przyznaje Kamiński. Zdecydowanie trudniej będzie jednak na wodzie. Wie o tym dobrze Bogusław Biros - trener kajakarski. Ale jego zdaniem nasz polarnik mimo wszystko z Wisłą powinien dać sobie radę. - Ważny jest chart ducha przede wszystkim, nie każdy człowiek jest w stanie porwać się na taką ekspedycję. Przede wszystkim do takiej imprezy trzeba być przygotowanym, a Marek Kamiński bez wątpienia jest - uważa Biros.

Jest też jak najbardziej doświadczony w wyprawach. Dlatego samotność na wodzie go nie przeraża. Choć sama wyprawa już tak. - Przybijanie do brzegu może być niebezpieczne, samo wpłynięcie, nurt, kamienie, przeszkody, jest bardzo wiele niebezpieczeństw na rzece, dlatego na pewno jestem pełen obaw - stwierdza podróżnik.

Jednak mając takie doświadczenie, polarnik może jedynie obawiać się tego, że nie dopłynie do mety. Bo jak dotąd cele, które sobie stawiał - realizował.

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
2 komentarze
~Skorpion (94.231.53*)  |  2010-03-08, 14:37
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
Parę lat temu, spłynęliśmy Wisłę ekipą dwuosobową, kajakiem składanym "JANTAR". Było to od 09.-26.10.2005 r. Po prostu, wsiedliśmy w pociąg z kajakiem i ruszyliśmy do Krakowa - tak było najprościej i najtaniej z transportem. Ruszyliśmy na Wisłę sami - bez asekuracji. Noclegi na brzegu w namiocie, a pogoda była różna - czasem słoneczko, ale za to mroźne noce i szron rano na namiocie, a czsem deszcz i przenikliwa wilgoć wszędzie i to chyba było gorsze. Po 18 dniach spływu, byliśmy w Gdańsku. Wisła o każdej porze roku może być niebezpieczna. Wystarczy nagła burza, mocny wiatr i tworzą się fale i wiry niebezpieczne dla kajaka. Ale i tak wyprawa była piękna i polecam gorąco spływy Wisłą, byle nie zapomnięć zabrać ze sobą dozy rozsądku i respektu do wielkiej wody !!! Wisła jest jedyną, tej wielkości, jeszcze nieuregulowaną i nieprzewidywalną rzeką w Europie - i niech tak zostanie, bo w tym jej piękno !!! A jeśli Marek K. lubi rozgłos - to Jego prawo :)) Może rozpropaguje spływy Wisłą !!!
~chopek (91.34.229.*)  |  2010-03-06, 09:46
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
Niemo ten chop nic ingszego do roboty ino take pierdoly i do tego zaproszo jeszcze telewizja.My za bajtlow tysz plywali po Odrze,Szarnawce i igszych rzykach i zoden nie robiol z tego auflaufu.