Spór o drogę w Czeladzi

2010-02-25 19:13, Marta Buchla

Czekali na drogę, ale na propozycję urzędników nie mogą się zgodzić. Boją się wywłaszczeń i tego, że droga będzie przebiegać w niewielkiej odległości od ich posesji, a ich spokojna dzielnica - szybko spokojną być przestanie. Mieszkańcy ulic Staropogońskiej i Trzeci Szyb w Czeladzi, protestować mają zamiar do skutku, bo droga w kształcie proponowanym przez urząd jest im wybitnie nie po drodze.

Kilka lat temu Beata Wróbel budując dom musiała zmienić jego lokalizację przez drogowe plany urzędników, teraz czeka ją kolejna rewolucja. - Mało, że przestawiliśmy dom tak jak należy, droga będzie szła z tej strony. Zostanie nam zabrany kawał działki, natomiast my będziemy mieszkać na skrzyżowaniu. Budowa drogi budzi nie lada emocje, wszystko dlatego, że skromne oczekiwania mieszkańców ulic Staropogońskiej i Trzeci Szyb w Czeladzi nieco zmodyfikowali urzędnicy. - Mamy drogę przed domami jedną, za domami będziemy mieli drugą, nie mamy spokoju - żali się Andrzej Kowal, który protestuje przeciwko planowanej drodze.

Ten spokój mieszkańców ma zburzyć dwukrotnie szersza niż oczekiwali droga, a to oznacza, że z częścią swoich posesji będą musieli się pożegnać. - Oczywiście, że nie mam miejsca, to będzie kosztem naszym. Tu chodzi, aby ludzie mieli dojazd do posesji - tłumaczy Ryszard Dzierzbicki. Urzędnicy, którzy drogę budują, protestów niezadowolonych zdają się nie słyszeć. - Wcale nie mamy odczucia, że mieszkańcy nie chcą tej drogi, to jest jakieś przekłamanie - stwierdza Zofia Gajdzik, naczelnik Wydziału Rozwoju Miasta w UM Czeladź.

Tycząc drogę dwukierunkową, zamiast jednokierunkowej mieli przecież dobre intencje. - Skupienie tylu dróg przelotowych na tak małej powierzchni spowoduje sytuację taką, że będziemy mieli duże problemy z natężeniem ruchu - wyjaśnia Tomasz Zalewski, Komitet Mieszkańców

- Myślę, że to są takie obawy na wyrost, bo te dwanaście metrów o których mówimy, to że samochód będzie jechał przy ich budynku, to nie jest tak - odpowiada Zofia Gajdzik, naczelnik Wydziału Rozwoju Miasta w UM Czeladź.

Ci, którzy przyglądają się drogowemu konfliktowi, twierdzą, że władze Czeladzi przy tej inwestycji mogli popełnić błąd. - Została pomylona kolejność, na samym początku władze miasta powinny skonsultować się z mieszkańcami przy wytyczaniu trasy i dopiero zlecić projekt - uważa Przemysław Szałański, Czeladzkie Stowarzyszenie Rozwój Miasta. Nic nie wskazuje na to, żeby urzędnicy ugięli się pod wpływem niezadowolonych mieszkańców. - Dzieje się to zgodnie z prawem. Tylko rzecz jest w tym: czy to prawo ma służyć urzędnikom, realizowało koncepcję urzędu, czy żeby miało służyć mieszkańcom? - pyta Teresa Kosmala, radna Czeladzi. Ci zapewniają, że w walce o swoje racje tak szybko nie ustąpią.

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
3 komentarze
~lujek. (83.19.19*)  |  2010-05-21, 14:19
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
maja na budowe a nie maja ludziom na zapłate za grunty
~tomski (83.22.19.*)  |  2010-02-28, 17:33
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
moim nieobiektywnym zdaniem dobry materiał
~HeNrY (109.243.12*)  |  2010-02-26, 08:09
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
Było ściernisko, ale będzie San Francisco!!!