Mieszkańcy Katowic i Chorzowa bez ciepłej wody i ogrzewania

2010-02-09 19:16, Anna Ujma

Dziesiątki tysięcy mieszkańców Katowic i Chorzowa zostało bez ogrzewania i ciepłej wody, po tym jak nastąpił przeciek na magistrali ciepłowniczej. Ponad 24 tys. odbiorców będzie miało zimne kaloryfery aż do jutra. Na przestrzeni trzech miesięcy, to już czwarta tak poważna awaria ciepłownicza w regionie. Awaria dotyczy Osiedla Tysiąclecia, Załęskiej Hałdy oraz ulicy Gliwickiej w Katowicach, a także Osiedli Irys i Różanka w Chorzowie.

Temperatura w mieszkaniu spada z godziny na godzinę, co jest niemałym zmartwieniem dla Henryka Twardocha, który ma się opiekować chorą wnuczką. - Wnuczka ze szpitala przychodzi i po prostu boimy się o nią, nie wiem co się stanie, jak będzie za parę godzin - mówi. A będzie tylko zimniej, bo usuwanie awarii potrwa do rana. Lokatorów czeka więc wyjątkowo zimna noc. - Pogoda nie będzie łaskawa, będą mrozy, temperatura w Chorzowie spadnie w nocy nawet do minus 9 stopni Celsjusza - przyznaje Grażyna Bebłot z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Jednak to nie niskie temperatury przy gruncie są przyczyną awarii. - Jeszcze nie znamy dokładnej przyczyny, ale podejrzewamy, że jest to wżer miejscowy, czyli taka punktowa dziura - tłumaczy Jacek Urban z Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Katowicach. W wyniku czego powstało rozszczelnienie magistrali.

W naszym regionie to już czwarta poważna awaria w ciągu ostatnich miesięcy. W listopadzie w Będzinie zimne kaloryfery miało 6,5 tys. odbiorców, w grudniu awaria nie ominęła Katowic i Chorzowa, gdzie 24 tys. mieszkań zostało bez ogrzewania, w styczniu ponownie Katowice tym razem 16 tys. mieszkań bez ciepła.

Mimo to katowiczanom nie brakuje cierpliwości i poczucia humoru. - Mnie to nie przeszkadza, bo mieszkanie jest ciepłe, a mimo mych lat czuję się na tyle dobrze, że jest mi ciepło - stwierdza Aleksandra Majchrzak, mieszkanka Katowic. Ciepłe wspomnienia z czasów awarii sprzed roku mają też władze szpitala miejskiego Murcki w Katowicach. Wszystko dlatego, że w kryzysowej sytuacji szpital nie został sam ze swoim problemem. - W tamtym czasie wydział zarządzania kryzysowego urzędu miasta dostarczał nam grzejniki i ciepłą wodę w termosach - przyznaje Włodzimierz Sieradzki, zastępca dyrektora Szpitala Miejskiego Murcki w Katowicach.

Mieszkańcy dotknięci brakiem ciepła nie mogą wprawdzie liczyć na sztab antykryzysowy, ale na ratunek przyszli im ciepłownicy, którzy mimo mrozów pracują w pocie czoła.

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
1 komentarz
~Jogi (93.179.208.*)  |  2010-02-10, 12:11
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
u nas w wieżowcach na chropaczowie temperatura kaloryfera osiąga z 40 stopni, temperatura w domu to w super warunkach 20 stopni a tak przeważnie 18,nie pamietam u nikogo w domu ze znajomych żeby była taka niska temp, u mojej dziewczyny sa tak gorące kaloryfery że można jajka na nich piec, ale widac że u nas administracja nic nie robi ! zdążyłem sie juz przyzwyczaić do takiej zimnicy, tylko ciekawe dlaczego tyle place za tą ich "imitacje ciepla" ?