Strajk pielęgniarek w beskidzkich szpitalach
Medyczny thriller na Podbeskidziu. Pielęgniarki ze szpitali w czterech miastach rozpoczęły strajk. Nie udało się osiągnąć porozumienia płacowego. Nie pomogły nawet mediacje wicewojewody śląskiego Adama Matusiewicza. Protest prowadzony jest w dwóch szpitalach w Bielsku Białej, Bystrej, Żywcu i Międzybrodziu.
3 dni temu wicewojewoda Adam Matusiewicz spotkał się najpierw z dyrektorami szpitali, w których zapowiedziano protest, a potem z pielęgniarkami.
Czterech z pięciu szefów placówek uważa, że strajki są nielegalne. Nie zgadza się z tym przewodnicząca związku zawodowego pielęgniarek i położnych na Śląsku, Iwona Borchulska. Powiedziała ona, że jeśli dyrektorzy uważają protest za bezprawny, to powinni zawiadomić prokuraturę.
O nielegalności strajku przekonany jest na przykład dyrektor szpitala powiatowego w Żywcu, Antoni Juraszek. Jego zdaniem, strajk jest nielegalny, gdyż dyrekcja szpitala realizuje postanowienia porozumienia z pracownikami, dotyczące podwyżek płac. Dyrektor powiedział, że pielęgniarki powinny najpierw przedstawić żądania, a potem podejmować akcję protestacyjną.
Pielęgniarki od łóżek pacjentów odeszły o 19 i jak zapowiadają nie wrócą dopóki nie dostaną podwyżek.


















