W Katowicach powstanie największy aquapark w Polsce?
Trzy firmy chcą zbudować park wodny w Katowicach. Właśnie tyle ofert wpłynęło na konkurs, który ogłosiło miasto. Teraz wszyscy zostaną zaproszeni do negocjacji, które mają się zakończyć w czerwcu. Jeśli wtedy urzędnicy wybiorą prywatnego partnera do budowy aquaparku, inwestycja mogłaby ruszyć w przyszłym roku. Ale równie dobrze wszystko może zakończyć się fiaskiem i na zespół kąpielisk przyjdzie nam jeszcze poczekać bardzo długo.
Bardzo burzliwe są losy dotychczas zbudowanych aquaparków w województwie śląskim. Wprawdzie zarówno ten w Dąbrowie Górniczej, jak i w Tarnowskich Górach najgorsze mają już za sobą, to jednak problemów w nich nie brakowało. Droga woda, drogie koszty utrzymania, koszty remontu. To tylko część powodów, które sprawiły, że samorządy na parkach wodnych finansowo popłynęły. - Nie wszystkie inwestycje tego typu zostały do końca przemyślane. Nie wszystkie inwestycje są bardzo dobrze zlokalizowane - wyjaśnia Mateusz Górka, City Consulting Institute. Ta, która ma powstać w Katowicach akurat lokalizację ma dobrą. Skrzyżowanie ulic Kościuszki i Zgrzebnioka, wygodny dojazd tramwajem i samochodem. To na pewno duży plus. Minusem był brak inwestora, ale teraz to może się zmienić. Dokładnie trzy oferty wpłynęły w naznaczonym terminie. Właśnie tyle firm jest zainteresowanych zbudowaniem parku wodnego. - Wszystkich tych oferentów zaprosimy na negocjacje i będziemy rozmawiać na temat możliwej współpracy. Czasy na finansowanie tego typu inwestycji nie są najprostsze - mówi Arkadiusz Godlewski, wiceprezydent Katowic.
Co pokazał choćby przykład Rudy Śląskiej. Tu współpraca samorządu i wrocławskiego Miastoprojektu zakończyła się kompletną klapą. Zamiast aquaparku, będzie sprawa w sądzie. Co ciekawe, teraz ta sama firma chce spróbować swoich sił w Katowicach i jak mówią jej przedstawiciele, bolesny rozwód z Rudą nie zniechęcił ich do romansu z Katowicami. - Uczestniczymy również w innych projektach realizowanych na podobnej zasadzie, a Śląsk wydaje nam się bardzo ciekawym miejscem do realizacji tego typu przedsięwzięć, w związku z tym nie mamy tego typu obaw - rozwiewa wątpliwości Grzegorz Rosik, dyrektor Miastoprojekt Wrocław. Obaw nie kryje za to część radnych. Wprawdzie urzędnicy jakiś czas temu przedstawili im swoje plany, ale wszystkich wątpliwości nie rozwiali. - Od strony prawnej wydaje się, ze ma ręce i nogi, natomiast wniosłem szereg uwag. Odniosłem wrażenie, że ten projekt nie jest przygotowany profesjonalnie. Jeżeli myliłem się, to pozytywne efekty powinny być widoczne dzisiaj - uważa Marek Szczerbowski, katowicki radny.
Ale dzisiaj, co najwyżej, miasto przecięło spekulacje na temat potencjalnych inwestorów. Oprócz Miastoprojektu, to spółka Leo 11 z Warszawy i Berndorf Baderbau z Jaworza. Jednego na pewno nie można im odmówić - optymizmu. - Mamy wiele negatywnych przykładów, jednak uczymy się na nich. No i mamy zamiar wreszcie osiągnąć sukces. Może będzie to akurat ten obiekt. Musimy próbować, nie możemy się poddawać - stwierdza Marek Wrzal, prezes Berndorf Baderbau. Trudno się poddawać już na samym starcie, ale wyzwanie jakie stanie przed wybranym inwestorem jest naprawdę duże. Katowiccy urzędnicy mają ambicje stworzyć największy aquapark w Polsce. - W kompleksie dopuszczamy strefę wellness, strefę spa, ewentualnie jakiś hotel, który mógłby uatrakcyjnić przedsięwzięcie dla partnerów prywatnych - opisuje Michał Patalong, kierownik projektu budowy parku wodnego w Katowicach.
Ale jeśli wystarczająco nie uatrakcyjni? - Może się równie dobrze zdarzyć tak, że postępowanie skończy się niczym. Należy takie ryzyko brać pod uwagę - zaznacza Arkadiusz Godlewski, wiceprezydent Katowic.
Byle tylko Katowice nie poszły śladem Rudy. Chociaż akurat zarządców już istniejących parków wodnych taki negatywny scenariusz pewnie by nie zmartwił.

















