Poszukiwania taksówkarza ze Skoczowa

2010-01-19 20:24, Adam Sierak

Co stało się z Bronisławem Ślęzakiem? To pytanie zadaje sobie policja i rodzina taksówkarza ze Skoczowa. 74-latek ostatni raz był widziany w nocy z soboty na niedzielę na postoju w okolicach tamtejszego dworca PKS. Był ubrany w skórzaną kurtkę, granatową czapkę i niebieskie dżinsy. Jeździł mercedesem okularnikiem.

Bronisław Ślęzak - taksówkarz ze Skoczowa - zaginął w nocy z 16 na 17 stycznia. - Przyszło dwóch młodych chłopców w kapturach na głowie, z plecakami na plecach. Przyszli z parku z papierosami w ustach i podeszli do niego - on stał akurat pierwszy, ja stałem za nim. No i jak nigdy - on zawsze otwierał szybę - a zauważyłem, że wtedy otworzył drzwi i rozmawiał z nimi - wspomina Tadeusz Kuboszek, taksówkarz.

Wszystko działo się w Skoczowie na postoju w okolicach dworca PKS krótko po dwudziestej drugiej w sobotę. - Obudziłam się drugiej dwadzieścia, to  już było w niedzielę i patrze, że małżonka nie ma. Dzwoniłam na komórkę, ale nie odbierał już w ogóle. Nie było łączenia. Więc dzwoniłam co 10-15 min. Do samego rana dzwoniłam - mówi ze łzami w oczach Helena Ślęzak, żona zaginionego taksówkarza. Ale rano nic się nie zmieniło - telefon męża nadal milczał.

Sprawą zajęła się policja i nie wyklucza motywu rabunkowego. - W chwili obecnej trwają poszukiwania zaginionego mężczyzny i w tym kierunku trwają prace. Na razie policja nie stawia jakichś hipotez. Trwają po prostu poszukiwania - wyjaśnia asp. Mariusz Białoń, KPP w Cieszynie.

Koledzy z postoju myślą jednak o najgorszym. Tadeusz Kuboszek swoją taksówką stał wtedy tuż za Bronisławem Ślęzakiem. - Ten jeden otworzył z tyłu drzwi, ze strony kierowcy i siadł z tym plecakiem, a ten drugi obszedł samochód i szedł podejrzanie, bo on nie szedł jak się idzie do auta prosto, tylko tak bokiem, tak jakby chciał, żeby nie widzieć jego twarzy - przyznaje Kuboszek.

Policjanci wystąpili już do operatora komórkowego o ustalenie w jakim rejonie po raz ostatni korzystano z telefonu zaginionego. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że było to w Katowicach-Murckach. Kilkadziesiąt kilometrów od miejsca, w którym widziano go po raz ostatni.

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
6 komentarzy
~prusiu (77.252.190.*)  |  2010-03-01, 18:18
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
znalezli Bronka
~grucha75 (91.64.186.*)  |  2010-01-22, 11:03
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
i tu z kolegom sie zgodze monitoring to pardzo dobry pomysl :)... pod warunkiem oczywiscie ze bedzie sprawny :)....
~esiu (91.189.143.*)  |  2010-01-21, 22:12
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
Bardzo fajny chłopek. JEST moim klientem i zawsze mam z nim dobry kontakt.
~riki (79.163.247.*)  |  2010-01-20, 20:11
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
powinni zrobić monitoring
~stad_i_stela (89.76.246.*)  |  2010-01-20, 19:00
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
grucha - spokojnie! Przecież nie o 'śląskosc' czy też inny rodowód ewentualnych sprawców sie tu rozchodzi.
~grucha75 (91.64.186.*)  |  2010-01-20, 18:27
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
bardo przykra sprawa,wychowalem sie w tym miescie i nieprzypominam sobie by taka sytuacja miala kiedys miejsce,prawde mowiac policja powinna zajac sie tymi slaskimi oprychami kturzy podobno dosc czesto pojawiajom sie w skoczowie i okolicach logiczne jest przeciez ze te nieroby nic innego niepotrafiom nic innego jak tylko krasc