Maraton Komandosa już po raz szósty

2009-11-28 18:09, Tomasz Brzoza

Przebiec w pełnym umundurowaniu i do tego z ciężkim plecakiem dystans 42 kilometrów to nie lada wyczyn. Dziś już po raz szósty do Kokotka zjechali Ci, którzy chcieli zmierzyć się w Maratonie Komandosa.

O równe tempo bardzo trudno, gdy się ma do przebiegnięcia ponad czterdzieści kilometrów, a na plecach dziesięć kilogramów. - Buty obtarły niestety i trzeba teraz walczyć z obtarciami. - mówi zdyszany komandos.

Ale i ze swoimi słabościami. - Pokażemy dramaturgie tego biegu, jak się pot leje z czapki. - dodaje inny komandos.

Dziś pot lał się zdecydowanie mocniej, a to dlatego, że komandosów maratończyków zaskoczyła aura. Zamiast śniegu błoto, zamiast minusowej temperatury sporo kresek powyżej zera.

- Pogoda się nie udała, ona jest może dobra do biegania, ale nie dla maratonu komandosa, śnieżyca, ślisko to jest prawdziwe wyzwanie. - mówi gen. Roman Polko, biega w Maratonie Komandosa.

To wyzwanie z roku na rok przyciąga do Kokotka coraz więcej takich śmiałków. - Tutaj mamy już wielu startujących, którzy mają po kilkadziesiąt maratonów i one może trochę im się przejadły, szukają nowych wyzwań, nowych przygód i my trafiliśmy w te gusta, że oni tutaj znaleźli coś nowego, trudniejszego. - stwierdza st. chor. sztab. Zbigniew Rosiński, organizator maratonu.

Jarosław Szota w maratonie biegnie już kolejny raz. I nie wyobraża sobie że pod koniec listopada mogłoby go w tym miejscu zabraknąć. - Super zabawa i przeżycie także no i taka przeprawa ostra, także biegniemy dalej i zobaczymy jak to będzie trzymajcie za nas kciuki. - mówi Jarosław Szota, biega w Maratonie Komandosa.

Kciuki też mocno trzyma jego narzeczona, która ze swojego komandosa jest bardzo dumna. - Jest przygotowany, chodzi na siłownie, także myślę, że da radę, herbatka z prądem, jak najbardziej zostaje do samego końca, bardzo fajna impreza, podziwiam tych ludzi i te dziewczyny, które też są naprawdę kilerki. - dodaje Emilia Wieteska.

W tym roku kilerek pobiegło jedenaście, ale już za rok może być ich znacznie więcej. - Tak trzymać, ma to swój urok po prostu ten cały bieg i myślę że dlatego ludzie, którzy uczestniczą przekazują że było tak fajnie i następni przyjeżdżają. - stwierdza Agnieszka Mizera, która biega w Maratonie Komandosa.

Pokonać ten morderczy dystans. Nie dla podium i nagrody, a dla własnej satysfakcji, że się było i dobiegło do mety maratonu komandosa. Tomasz Brzoza Silesia Informacje.

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
5 komentarzy
~hehe (88.220.77.*)  |  2009-12-05, 19:31
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
hehe
~zdenerwowany (82.160.*)  |  2009-12-02, 18:33
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
do Lublińca-Kokotka, a nie do Kokotka, bo to dzielnica Lublińca!!
~marines (83.2.2*)  |  2009-11-30, 13:13
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
To był mój pierwszy maraton w życiu - generalnie mam teraz problem żeby przejść z jednego pokoju do drugiego ale jestem bardzo szczęśliwy że udało mi sie go zakończyć. Wielki Szacun dla Wszystkich którzy brali udział w tym jak i poprzednich edycjach. Wielkie ukłony dla dziewczyn które brały udział w tym morderczym sprawdzianie!!!
~Emilka (188.146.89*)  |  2009-11-29, 21:55
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
Gratuluje wszystkim ukończenia morderczego VI Maratonu Komandosa !!! Trzymałam za Was kciuki. P.S.Poproszę o małe sprostowanie, gdyż nazywam się Emilia Wieteska, a nie jak podano w relacji TVS-Dominika Rycerska, choć podoba mi się zmyślność autorów reportażu których serdecznie pozdrawiam.
~Kibic na MK (83.2.194*)  |  2009-11-29, 21:17
odpowiedz  |  ocena: 0
Zgłoś do moderacji
Oceń na minus
Oceń na plus
Szacun!!!!