Przeciwnicy referendum w Gliwicach
Jeśli kochasz Gliwice to nie idź na Ich Referendum. Takim hasłem przeciwnicy odwołania prezydenta Frankiewicza i radnych chcą przekonać gliwiczan by 8 listopada nie szli do urn. Na stronie internetowej utworzonej przez Stowarzyszenie Koliber można złożyć taką właśnie deklarację. I choć strona działa dopiero od poniedziałku to osób, które nie zamierzają wziąć udziału w referendum przybywa każdego dnia.
Zgrzyta w Gliwicach nie od dziś, a wszystko przez tory. Bo to one podzieliły gliwiczan. Ich zwolennicy jasno dali do zrozumienia prezydentowi, że decyzja o likwidacji linii tramwajowej im się nie podoba. Stąd zebranych ponad piętnaście tysięcy podpisów i referendum o odwołanie prezydenta Gliwic oraz całej Rady Miasta. Teraz do głosu doszła grupa antyreferendalna. W internecie od kilku dni namawia gliwiczan by 8 listopada nie stawili się do urn. Licznik cały czas rośnie. - My uważamy, że nie ma powodów do odwołania prezydenta, poważnego powodu. Nie było zarzutów korupcyjnych, nie było zarzutów o niegospodarność czy afery seksualne jak w Olsztynie, a tramwaj nie jest powodem do odwołania władz miasta - wyjaśnia Marek Morawiak, Stowarzyszenie Koliber. Dla grupy referendalnej za to jak najbardziej. - Chcemy po prostu zmian na lepsze w naszym mieście, nie krytykujemy wszystkiego z góry na dół, jak nam się zarzuca, że jesteśmy grupą oszołomów, którzy chcą tylko przejąć władze, to jest nieprawda. Nasza grupa to zwykli mieszkańcy, którzy w większości, nie mamy aspiracji politycznych - odpowiada Bartłomiej Cisowski, Grupa Referendalna.
Czy aby na pewno? Pyta obecna władza, dla której referendum to nic innego jak pierwszy element kampanii wyborczej. W Urzędzie Miasta jednak grupa inicjatorów referendum ani na głosy, ani na frekwencje nie ma co liczyć. - Ja nie widzę żadnych powodów żebym się stawiał przed urną na zew akurat tego środowiska. Żadnych powodów nie widzę i nie jest to bojkot, żeby było jasne, tylko jest to mój demokratyczny wybór, po prostu nie idę czyli nie robię frekwencji - deklaruje Marek Jarzębowski, UM Gliwice.
Każdy kto 8 listopada stanie przy urnie będzie musiał odpowiedzieć na dwa pytania: Czy jest pan/pani za odwołaniem prezydenta Gliwic przed upływem kadencji? oraz Czy jest pan/pani za odwołaniem Rady Miejskiej w Gliwicach przed upływem kadencji? Tyle tylko, by to referendum było ważne zagłosować musi trzydzieści trzy tysiące gliwiczan. A to zdaniem politologów może być niezwykle trudne. - Zebranie podpisów za referendum jest łatwiejsze niż pójście do głosowania w czasie referendum, więc wydaje się, że raczej nie ma szans na te 33 tysiące głosów. Wobec tego, że tylko piętnaście tysięcy osób podpisało się pod ideą referendum - uważa dr Marek Mazur, politolog.
Dlatego każda z grup walczy o swoje. Zdaniem lokalnych dziennikarzy cała ta akcja - to dużo hałasu o nic. - Wydaję mi się, że raczej nie jest to próba sprawdzenia. W tym referendum zadecyduje frekwencja, jaka ona będzie zobaczymy - podsumował Marcin Pawlenka, dziennikarz lokalnego Radia CCM.
Dokładnie za miesiąc. Wtedy to gliwiczanie staną przed hamletowskim pytaniem: być albo nie być? - z Frankiewiczem.






















