Niepełnosprawni rugbiści

2009-10-05 18:11, Alicja Waliszewska

Rugby - najbardziej brutalny ze sportów. Mimo to niepełnosprawnych zawodników kontuzje nie przerażają. Każdy z nich ma traumatyczne doświadczenia związane z wypadkami, które trwale uszkodziły ich ciała. Ale to właśnie ten sport przywrócił ich do normalnego życia. Właśnie zaczęło się zgrupowanie reprezentacji niepełnosprawnych rugbystów, którzy już niebawem wyjadą na mistrzostwa Europy.

Grają zawsze na sto procent. Nie ważne kto jakie wcześniej miał problemy - tu nie ma taryfy ulgowej, nikt się nad nikim nie rozczula. - Na zgrupowaniu - kilka zderzeń byłem źle przypięty pasem, pękły żebra. A zszedłem z boiska dopiero kiedy żebra się połamały, kiedy nie mogłem usiedzieć na wózku. Kiedy sprawiało mi to ból, nie mogłem oddychać i nie wiedziałem co się dzieje - opowiada Rafał Rocki. Refleks, szybkość i doskonała taktyka... to przed nadchodzącymi mistrzostwami Europy elementy, które muszą się uzupełniać. Bez nich nie będzie szansy na podium. Pod okiem jednego z najlepszych trenerów na świecie polska reprezentacja tym razem może liczyć na zwycięstwo. Ale jak mówi trener początki były naprawdę trudne. - Nauczyć ich, że piłka to złoto i żeby jej nie oddawali. Bo powodem, dla którego gramy jest właśnie ta piłka. A piłka to skarb. I gdy się go ma nie można się go zbyt łatwo pozbywać - tego staram się ich nauczyć - tłumaczy Joe Soares, trener.

Ta nauka była niezwykle trudna... po wypadku motocyklowym Marcin Bawej na chwilę stracił wiarę w życie. Wtedy nic nie toczyło się po jego myśli. - Tak jak kiedyś uczyło się chodzić teraz uczyłem się siadać na wózek i poruszać się na wózku. Wcale to nie jest takie proste, bo gdy masz wyjść na miasto tam są tory, krawężniki no i przede wszystkim taka bariera psychiczna. Barierę psychiczną, którą od początku musieli przełamywać sami. - Spojrzałem w lustro i powiedziałem: no stary będziesz na wózku, ale trzeba żyć. I taki kopniak od życia. Wszystko zmienia się o 360 stopni - mieszkanie, życie, praca. Traci się swoich najlepszych przyjaciół - wspomina Rafał Rocki.

Wtedy najlepszym lekarstwem okazał się ten sport. Tu zdobyli sprawność, której kiedyś nie mieli. Hart ducha i zdolność wychodzenia na prostą z każdego życiowego zakrętu. - Nie spotkałem się z taką barierą, której nie byłbym w stanie pokonać i nie mówię tu o takich architektonicznych barierach, ale psychicznych i społecznościowych - stwierdza Bartosz Zielski, kapitan reprezentacji.

Bo to właśnie nie bariery fizyczne, a psychiczne przesądzą o tym czy będą na podium.

dodaj komentarz
Autor:
Treść komentarza:
Przepisz kod obrazka:
0 komentarzy
Ten artykuł nie zawiera jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!