Zastępczy rodzice pożądani
Rodzic zastępczy pilnie poszukiwany. W Sosnowcu nie ma chętnych, by pod swój dach przyjąć dzieci, a placówki opiekuńczo-wychowawcze są przepełnione. Urzędnicy drukują więc plakaty i ulotki z informacjami... ile można dostać na dziecko, które trafi do rodziny zastępczej. Jak tłumaczą ma to pomóc w znalezieniu chętnych i nie chodzi tylko o pieniądze, bo każdy kandydat jest dokładnie sprawdzany, a potem przechodzi testy i szkolenia. Najwyższa Izba Kontroli jednak alarmuje - rodzicami zostają osoby, które nie powinny nimi być.
Jest siostra, mama i nieważne, że to rodzina zastępcza - 6-miesięczny Grześ w nowym domu jest już bezpieczny. Monika Jednicka nie miała wątpliwości decydując się na przyjęcie chłopca pod swój dach. - Nie było nad czym się zastanawiać. Było dziecko, któremu trzeba było udzielić natychmiastowej pomocy i zdecydowaliśmy się po prostu na to. Ale taka decyzja to wiele formalności. Przyszli rodzice zastępczy zanim przyjmą dziecko do domu muszą spełniać określone kryteria. - Nie byli nigdy karani, nie toczy się wobec nich żadne postępowanie karne, nie byli też nigdy pozbawieni władzy rodzicielskiej i nie mają tej władzy też zawieszonej - wymienia Aleksandra Zajda, dział opieki nad dzieckiem w MOPS Ruda Śląska.
Zawieszeni, ale w udzielaniu pomocy dzieciom są za to pracownicy Publicznego Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego w Sosnowcu - chętnych nie ma. Potrzebne są głównie rodziny zastępcze zawodowe, by je znaleźć rozdawane są ulotki, a na jej odwrocie kwoty jakie można na utrzymanie dziecka otrzymać. Anna Wójcik kierownik placówki w publikowaniu takich informacji nie widzi nic złego. - Nie obawiam się tego, że nagle okaże się, że jest w Sosnowcu bardzo dużo osób, które dla pieniędzy przychodzą. Rodziny muszą przejść kwalifikacje w ośrodku adopcyjnym i w tym momencie jeżeli któraś z rodzin będzie miała tylko taką motywację materialną - tej kwalifikacji nie przejdzie. Ale motywacja materialna w połączeniu ze złymi wyrokami sądu to fakty - komentują przedstawiciele NIK. Ekstremalne decyzje zapadły w Oleśnie. - Matką zastępczą została osoba, która sama porzuciła czworo swoich dzieci. Ten sam sąd ustanowił rodzinę zastępcza osoby nie mającej stałego źródła zatrzymania i odpowiedniego mieszkania - wylicza Zbigniew Matwiej, NIK.
Regina Krzysteczko od lat pomaga dzieciom. Raport NIK-u ją zaskoczył, bo z taką sytuacją nigdy się nie spotkała. Przyznaje jednak, że czasem kandydaci na rodziców mają tylko chęci, a to za mało. - Ludzie czasami sobie wyobrażają jak to będzie wyglądało. Na czym polega pełnienie tej funkcji, a życie potem trochę to weryfikuje. Weryfikują też rodzice, do których dzieci trafiają. Pani Monika Jednicka tego co robi nie przelicza jednak na pieniądze. - Nie można przeliczyć ile razy się w nocy wstało, ile pralek się wyprało, ile razy odpaliło się samochód, bo trzeba było do lekarza pojechać.
Liczyć mogą w Sosnowcu, bo ulotka kusi i owszem, ale kiedy jedni stawiają na promocję inni działają. Ruda Śląska jako jedno z niewielu śląskich miast posiada bank rodzin. - Jeżeli sąd zwróci się do nas z zapytaniem czy jesteśmy w stanie im wskazać jakąś rodzinę - zawsze jesteśmy w stanie to zrobić - informuje Ewa Banach, dział opieki nad dzieckiem, MOPS w Rudzie Śląskiej.
By wskazać trzeba kogoś najpierw zachęcić i przekonać. Sposobów może i wiele, ale dobro dziecka powinno być najważniejsze.


















