Podpisy złożone
Prawie 20 tysięcy podpisów zebranych przez obywatelską grupę inicjatywną na ulicach Gliwic trafiło już do komisarza wyborczego. Inicjatorzy referendum chcą odwołać prezydenta Zygmunta Frankiewicza za jego, jak twierdzą złe decyzje. Dokumenty, które wymagane są do rozpisania takiego referendum są teraz sprawdzane. Jeśli okaże się, że będą bez zarzutu, referendum odbędzie w listopadzie.
- Przywieźliśmy panu komisarzowi wniosek o przeprowadzenie referendum, do którego załącznikiem były zebrane podpisy - bez 160 paru - 20 tysięcy - informuje Zbigniew Wygoda, pełnomocnik Grupy Inicjatywnej. Wszystko zebrane, podpis pod podpisem, w dwa miesiące. Wszystko to po to by mieszkańcy mogli wyrazić swoje zdanie o lokalnej władzy. - Czy referendum się odbędzie zadecyduje komisarz wyborczy po analizie i weryfikacji przedłożonej dokumentacji - tłumaczy Wojciech Litewka, Państwowa Komisja Wyborcza w Katowicach.
Komisarzowi zająć ma to trzydzieści dni. Jeśli okaże się, że dokumenty są w porządku - referendum odbędzie się w listopadzie. Co wcale nie oznacza, ze prezydent będzie musiał odejść. Zapytaliśmy o to mieszkańców Gliwic. Jeżeli będzie referendum pójdzie pani, będzie pani głosować? - Nie, bo aż tak to mnie nie dotyczy. Po prostu poddam się decyzją wyższych władz. - Tramwaje są atrakcje tego miasta, jak całej Europy. I warto w referendum wyrazić zdanie na ten temat, jeżeli pan prezydent nie zmieni zdania. I właśnie takiej postawy, inicjatorzy referendum, chcą nauczyć gliwiczan. - Władza powinna być służebna wobec obywateli, którzy ja wybrali. Bo to jest tylko zarządca. Naprawdę gospodarzami miasta jesteśmy My. Takie są nasze nadzieje, że ludzie w końcu w to uwierzyli - wyjaśnia Andrzej Pieczyrak, Grupa Inicjatywna.
Miejscy urzędnicy są wyraźnie zadowoleni, że zebranie podpisów tak szybko się skończyło. - Zysk taki, że jest już troszkę ciszej, mieli do tego prawo zresztą. Do tej pory to było w ich rękach, natomiast teraz już zostało skierowane oficjalnie do poważnego urzędnika państwowego - mówi Marek Jarzębowski, UM w Gliwicach. Jak dodaje politolog Tomasz Słupik poważnie dopiero może się zrobić. Szykuje się sytuacja bez precedensu w polskiej samorządności. - Prezydent Frankiewicz jest w opałach i powinien w pewnym sensie się już w tej chwili w jakimś stopniu zacząć obawiać tego co przyniesie referendum, czy jakie ono będzie miało ostateczny wynik.
A żeby miało jakikolwiek - przy urnach pojawić się musi prawie 33 tysięce gliwiczan.






















