Encyklopedia Chorzowa
Prace nad nią trwały dwa lata. Zawiera prawie 1800 haseł, ponad pół tysiąca ilustracji, a tworzyło ją 27 autorów. Dziś premiera Encyklopedii Chorzowa. Wydawnictwo, które od jutra będzie dostępne dla wszystkich, to pierwsza tego typu publikacja na Górnym Śląsku. Inauguruje serię Małych Encyklopedii Małych Ojczyzn, które mają ukazywać się w najbliższych latach.
Dwa lata po okrągłych urodzinach Chorzowa jego mieszkańcy dostali jubileuszowy prezent, którego waga, ma być znacznie większa niż faktyczne dwa kilogramy. - To nie był taki impuls, że wydam encyklopedię. Nie miałem tej śmiałości na początku - przyznaje Grzegorz Grzegorek, redaktor naczelny wydawnictwa "Prasa i Książka". Ale potem śmiałość się pojawiła, czego efektem jest zawierająca prawie 1800 haseł Encyklopedia Chorzowa. - Jak czytałem po raz ostatni przed wysłaniem do druku wszystkie te hasła raz jeszcze, to z żalem zauważyłem, że brakuje mi co najmniej kilkudziesięciu, czyli można powiedzieć, że jest ich zaledwie 1800 - stwierdza Grzegorek.
Może zaledwie. Ale dla pierwszej laureatki konkursu "Chorzowianka Roku", ważniejsze od ilości haseł jest to, co zawierają. - Powinno się znaleźć o ludziach, którzy dawniej mieszkali w tym Chorzowie i tworzyli ten Chorzów. O osobach, które ciężko pracowały, a których czasem się nie docenia - uważa Teresa Wotka, Chorzowianka Roku 1997.
Takich haseł nie brakuje. Podobnie jak tych o historii miejskiego przemysłu, szkolnictwie, ulicach, budynkach, kościołach, kulturze czy sporcie. Dlatego zdaniem autorów, pojawienie się na rynku encyklopedii, można odbierać tylko pozytywnie. - Uważam, że każde wydawnictwo dotyczące miasta, w tym wypadku Chorzowa jest warte uwagi. Czy to jest takie komercyjne, czy takie w cudzysłowie jest pobłogosławione przez miasto - podkreśla Marian Piegza, jeden z autorów encyklopedii.
W tym przypadku takiego błogosławieństwa nie było. Jak tłumaczą urzędnicy, władze miasta mają inne plany wydawnicze i nie chciały firmować czegoś, czego jakości nie były pewne. - Uważamy, że jest to zbyt poważne przedsięwzięcie, zbyt szeroki zakres pojęć, osób, wydarzeń, aby zrobić to tak trochę na szybko - wyjaśnia Aleksandra Siembiga z UM w Chorzowie.
Nawet jeśli na szybko i nie do końca wyczerpująco, to mimo wszystko warto encyklopedię wykorzystać - uważa historyk Krystian Kazimierczuk. Jego zdaniem, taka publikacja może wskazać kierunek wszystkim tym, którzy do tej pory mieli opory w zgłębianiu historii miasta. - Należy to traktować w charakterze takiego podręcznego zestawu informacji z zakresu historii miasta, tutaj regionu, społeczności lokalnej i tak należy to wykorzystywać do popularyzowania tej wiedzy - uważa Kazimierczuk. Wiedzy, co do której, dyskusje rozpoczną się zaraz po tym, kiedy w tej postaci pojawi się na księgarskich półkach. - Można do tego łańcuszka haseł bez przerwy przykładać ogniwka. Podejrzewam, że ilu czytelników, tyle będzie propozycji uzupełnień - zaznacza Grzegorczyk. Uzupełnień, które jednak wspomnianej dyskusji na pewno szybko nie zamkną.

|
|
Ten artykuł nie zawiera jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy! |














